sobota, 23 lutego 2019

Pierwsza włościańska spółka naftowa w Siarach - notatka prasowa z roku 1913.


Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.








Pierwsza włościańska spółka naftowa.

            W Siarach w pow. Gorlice założona została pierwsza włościańska spółka naftowa zarejestrowana w Sądzie handlowym. Celem spółki jest kupowanie terenów naftowych, poszukiwania, wydobywanie i spieniężanie nafty na wspólny rachunek członków. Potrzebny kapitał 120 tys. Koron. Dotychczas Spółka liczy 75 członków, łączna suma z deklarowanych udziałów wynosi 50.000 koron. Na członka może przystąpić każda osoba pełnoletnia i własnowolna, która tylko podpisze deklaracyę i wpłaci przynajmniej jeden udział.
             Myśl utworzenia takiej Spółki wyszła od włościan, jest to bardzo dodatni i dotychczas nie bywały objaw między ludem, którzy zrozumieli bardzo dobrze, że przyszłość i potęga nasza i naszej Ojczyzny leży w łączeniu się wspólnym we wszystkich kierunkach. Dotychczasową pracą przy założeniu Spólki i zbieraniu udziałów zajmowali się wyłącznie sami włościanie, jednakże tak do Dyrekcyi jak i do Rady nadzorczej wybrali pewien procent inteligencyi okolicznej.
             Wszelkich informacyi w tej sprawie udziela p. Ludwik Rybczyk w Siarach p. Ropnica ruska.

sobota, 16 lutego 2019

Dramat na dnie 18-metrowej studni w Turzy - rok 1958.


Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.


Dramat na dnie 18-metrowej studni
7 godzin leżał przysypany kamieniami A. Rutaś zanim uratowała go Straż Pożarna

7 godzin trwała dramatyczna walka o życie mieszkańca gromady Turza w pow. Gorlice – Adolfa Rutasia, który 18 bm. [luty] został zasypany na dnie 18-metrowej studni, dokonując jej rozbiórki.
Aby zaoszczędzić materiału na budowę nowej, Rutaś postanowił rozebrać obudowę starej studni. Nie bacząc na niebezpieczeństwo, wydobywania kręgów, rozpoczął od najniższych. W pewnym momencie masa kamieni z wyższych partii studni, runęła na niego, zakrywając go po głowę.
Na ratunek pospieszył pracujący także przy rozbiórce – Tadeusz Gawroń, ale próba wydobycia zasypanego zakończyła się niepowodzeniem na skutek zerwania się liny. Posypały się dalsze kamienie, które ciężko potłukły Tadeusza Gawrona. Nieprzytomnego wyratował dopiero Franciszek Gawrom, którego czyn przy grożącym w każdej chwili niebezpieczeństwie zasługuje na najwyższe uznanie.
Po 3 godzinnym bezskutecznym szamotaniu się w zwalisku kamieni przybyła straż pożarna z Gorlic, która rozpoczęła akcję ratowniczą. Dopiero około godz. 20-tej po uprzednim wyciągnięciu na powierzchnię kamieni i tymczasowym zabezpieczeniu dalszych kręgów studni wydobyto zasypanego. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności – ofiary wypadku żyją.
19 bm. Rano studnia uległa całkowitemu zawaleniu.

sobota, 9 lutego 2019

Kornuty otwarte dla turystów - artykuł prasowy z roku 1938.


Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.

Typowe skałki na  Kornutach w Beskidzie Niskim.
Kornuty otwarte dla turystów.

Gorlice, w lipcu.

Jedyny w Beskidzie Niskim rezerwat przyrodniczy o charakterze skalno-leśnym na Kornutach w powiecie gorlickim został w ubiegłym tygodniu całkowicie udostępniony dla szerokiej rzeszy turystów przez wyznakowanie do niego biało-zielonego szlaku z Gorlic i Żmigrodu oraz biało-żółtego szlaku z Folusza, gdzie otwarto stację turystyczną.

Skałki na Kornutach jako rzadka atrakcja zainteresują dzięki tym udogodnieniom niejednego turystę.

sobota, 2 lutego 2019

J. Lankau, Jak się odbudowują Gorlice? - artykuł prasowy z roku 1932.



Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.








          Do miast, które na ziemiach polskich najbardziej ucierpiały w czasie wojny światowej, należą obok Kalisza Gorlice. Leżą one w Małopolsce, na terytorjum województwa krakowskiego, na linji kolejowej Nowy Sącz -Jasło, w okolicy górskiej i pagórkowatej.
           Dnia 2 maja 1915 r. toczyła się pod Gorlicami bitwa, która zadała ostateczny cios potędze rosyjskiej i zmusiła w. księcia Mikołajewicza do cofnięcia się aż na linję Strypy i do oswobodzenia całej Galicji, okupowanej od 1914 r.
          Linja frontu w Galicji biegła wtedy mniej więcej przez Dąbrowę, Tarnów, Gorlice aż po Karpaty. Dnia 2 maja 1915 r. sprzymierzone wojska austro-niemieckie przystąpiły pod wodzą marszałka Mackensena do generalnego ataku na odcinku Tarnów- Gorlice. Grupę atakującą stanowiła trzecia i czwarta armja austrjacka i 11-ta niemiecka. Dnia 1 maja otworzono pierwszy w dziejach wojny światowej ogień huraganowy na Gorlice i okopy rosyjskie. Ks. Prałat Świeykowski który w czasie bombardowania przebywał w Gorlicach, tak opisuje te chwile: „Wśród gradu kul wyruszyłem na wyprawę z mego mieszkania do Magistratu. Odległość wynosiła najwyżej sto kroków, a na przebycie tej drogi zużyłem przeszło 15-cie minut; tak żółwim sposobem byłem   zmuszony przesuwać się popod mury i zatrzymywać się co chwila, gdy pocisk armatni gdzieś pękał w pobliżu. Dotarłszy wreszcie do magistratu, dostrzegłem kłęby dymu, wydobywające się z ulicy, przy której leżała synagoga żydowska i dowiaduję się od policjantów, że przed chwilą wpadł tam granat i wzniecił pożar. Ledwo wszedłem do biura ujrzałem po przeciwnej stronie rynku, padający granat i zapalający kamienicę dawniej dworską, obecnie będącą własnością Schwmmera, a następnie domy sąsiednie jeden po drugim, aż po aptekę. Prawie równocześnie zaczęto uderzać granatami we wszystkie części rynku, tak że oprócz dwóch kamienic i gmachu magistratu, wszystkie domy stanęły w płomieniach. Mieszkańcy piwnic w tych palących się domach, pozbierawszy ostatki mienia swego, w najwyższem przerażeniu, dusząc się w dymie, przepełniającym rynek wbiegali do magistratu. Piwnicę, salę, kurytarze, były ludźmi tak przepełnione, że literalnie ruszyć się nie można było”.


































          W południe wkroczyły do Gorlic pierwsze bawarskie patrole.
          Oficjalny komunikat austrjacki z dnia 3 maja donosił, że zjednoczone austro-węgierskie siły wzięły 8.000 jeńców i wymusiły przejście przez dolny Dunajec. W kilka dni potem liczba jeńców wzrosła do 30.000. Generał Boreowicz rozpoczął ściganie trzeciej armji rosyjskiej, zostającej pod dowództwem gen. Radki Dymitriewa i dnia 6 maja obsadził Duklę.



             Zaledwie Rosjanie ustąpili z Gorlic i wkroczyły tam wojska austjacko-niemieckie, zaczęła się nowa era udręczeń dla mieszkańców tego nieszczęsnego miasta. Najniewinniejszych ludzi stawiano przed sądami doraźnemi za rzekome moskalofilstwo, więziono ich, katowano, bądź też wieszano. 









































           Naturalnie o odbudowie miasta nie było mowy, już top ze względu na brak funduszów, już to wobec niepewnej sytuacji i możliwości powrotu Rosjan. Skończyło się więc na opracowywaniu planów i na doraźnych naprawkach. Dopiero w Niepodległej Polsce prace te ruszyły raźniej. Uprzątnięto dawne gruzy i rozpoczęto odbudowę. Przedewszystkiem dźwignięto z ruin kościół parafjalny i szpital, a ponadto przyprowadzono do porządku gimnazjum.  Wzniesiono w rynku szereg nowych kamienic. Prawdziwym klejnotem nowych Gorlic jest Kasa Oszczędności.






































             Ale ślady zniszczenia widać jeszcze po dziś dzień. W rynku zachował się jakby rezerwat wojenny, który stanowi kilka zbombardowanych domów.Aż dziwić się wypada, że Gorlice są tak mało odwiedzane przez turystów? A przecież warto zobaczyć te tereny, na których rozegrały się gigantyczne walki o historycznej doniosłości. Samych cmentarzy wojennych jest w samym powiecie gorlickim 122. Szczególnie przepięknie położony jest cmentarz 10-go pułku Honwedów. W Łużnej leżą żołnierze z polskich pułków armji austrjackiej, 56-go wadowickiego, 100-go, 20-go itd. W Mszance wśród gęstych zarośli i drzew śpi prawie cały 269-ty rezerwowy pruski pułk piechoty. Jeszcze gdzieindziej widać dwuramienne krzyże na masowych mogiłach rosyjskich. Na drodze z Ropy do Wysowej niemal co krok cmentarze.W pobliskich lasach ślady okopów  schronów betonowych.





           Drogi w powiecie gorlickim są świetne. Szczególnie automobilistom polecam przepiękny szlak Cięzkowice-Zagórzany, gdzie jedzie się jak po stole.
           Nieźleby było, aby także nasza oficjalna propaganda przypomniała Europie Gorlice. Przecież Francja czerpie ogromne zyski z turystów, zwiedzających front zachodni. Należałoby więc wydać także przewodniki po froncie wschodnim i zachęcić Niemców, Węgrów i Austrjaków, których rodacy pod Gorlicami leżą tysiącami, aby zwiedzili te strony. Na razie bowiem o tych grobach nikt nie pamięta. Nikt z nich! To też z najwyższem zdumieniem na grobie sierżanta-poruczniak Rolanda Zabla znalazłem kwiat piwonji. Ktoś go położył na mogile. Może ta, która po przełomie pokochała na kwaterze? Może ktoś, kto się ulitował nad samotnością tych grobów?
         O groby, samotne groby… 


Jan Lankau.