.

.

PRZERWA WAKACYJNA

Przerwa wakacyjna. Na kolejny nowy post na naszym blogu zapraszamy już w niedzielę 2 września. Za to cały czas niezmiennie zapraszamy na naszą stronę na facebooka, gdzie bez przerwy wakacyjnej publikujemy ciekawostki historyczne.

Śledź nowe posty

niedziela, 28 stycznia 2018

Dokumenty etnograficzne Ksawerego Preka - artykuł prasowy z roku 1938.

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.

Dokumenty etnograficzne Ksawerego Preka

Z Gorlic donosi Wasz korespondent (AW): Prawdziwą rewelacją dla etnografa są wielobarwne reprodukcje akwarel Ksawerego Preka, przedstawiające stroje ludowe z przed 100 lat, zamieszczone w świeżo wydanym Kalendarzu I.K.C. na rok 1939. W odniesieniu do Pogórza gorlickiego akwarele te nie tylko potwierdzają żmudnie zebrane tam w ciągu ostatnich lat materjał etnograficzny, ale także wielce go uzupełniają. Moment ukazania się akwarel w tak poczytnym i wpływowym perjodyku, jakim jest każdy rocznik Kalendarza I.K.C., okazał się nadzwyczaj odpowiedni. Od roku bowiem na całym Pogórzu prowadzona jest akcja, zmierzająca do odrodzenia dawnej kultury ludowej, a zwłaszcza wspaniałych i oryginalnych strojów ludowych. Dzięki poparciu tej akcji przez Związek Ziem Górskich i przez powiatowego starostę mgra Juljana Styczyńskiego z Gorlic, zaginione dawne regjonalne ubiory, zrekonstruowane przy pomocy dokumentarnych akwarel Preka, odżyły na zachodniem Pogórzu w powiecie gorlickim i czasie uroczystości 20-lecia Niepodległości Polski wystąpiło tam już kilkadziesiąt osób w odrodzonych strojach.

Grupa Pogórzan w Gorlicach w swych malowniczych strojach.

























***

Jak niedawno zaznaczono na tem miejscu, obrazy Ksawerego Preka wydane zostały w dwóch ostatnich Rocznikach Kalendarza I.K.C., w wielobarwnych planszach. Pierwsze tablice ukazały się w Roczniku 1938, w wyczerpującem opracowaniu znanej historyczki sztuki, dr. Zofji Ameisenowej, wykazującem dokumentarne ich znaczenie, jako źródeł dla poznania i wiernego odtworzenia zaginionych strojów ludowych. Odkrycie tych akwarel stanowiło rewelację dla etnografów, gdyż na światło dzienne wydobyte zostały nieznane dotąd materjały do regjonalnych ubiorów ludowych, a zarazem najstarsze zachowane w tym zakresie i przynoszące pierwszorzędne informacje z zamarłej przeszłości. Owe pierwsze tablice oddały już, jak widać, dobrą praktyczną usługę, bo przyczyniły się do odtworzenia dawnego stroju ludowego na Pogórzu gorlickiem.

W obecnie wydanym Kalendarzu I.K.C. na r. 1939 opublikowana została reszta akwarel Preka w 8 bawrnych tablicach. Powinni na nie zwrócić uwagę zwłaszcza zainteresowani działacze regjonalni, gdyż oddadzą one niewątpliwe usługi bądź przy odbudowie zaginionych strojów, bądź przy sprawdzaniu autentyczności strojów, będących dziś w użyciu i poprawianiu ich według źródłowego wzoru. Ta świeżo ogłoszona serja akwarel Preka obejmuje stroje ludowe z następujących obszarów: z Krakowskiego, z oklic Pilzna, Sędziszowa, Lubienia k. Lwowa, Jasła, Dynowa i Krosna. Wzory obejmują zarówno stroje męskie, jak i kobiece. 

niedziela, 21 stycznia 2018

Gorlice w gruzach - artykuł prasowy z roku 1915.


Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.


Gorlice w gruzach.

Zburzony kościół w Gorlicach.
Podczas ostatnich walk w Galicyi zachodniej, które zostały uwieńczone tak niezwykłym, a szybkim sukcesem, najbardziej ucierpiały Gorlice, które tuż przed samem wyswobodzeniem z pod inwazyi rosyjskiej przeżyły straszne dni, gdyż znalazły się w ogniu walki. Samo miasto ostrzeliwano ogniem artyleryjskim, gdyż znajdowały się w niem rosyjskie rezerwy, kolumny kawaleryi i furgony. Był to sygnał odwrotu. Rowy te znajdowały się od zachodu, północy i południowego wschodu. Przez jakiś czas ostrzeliwano je najcieższymi granatami, a potem poszli do roboty saperzy, którzy gdy ogień skoncentrował się znowu na miasto, ruszyli ku zasiekom z drutu kolczastego. Część drutów zniszczyła już artyleria, resztę saperzy, potem ruszyła do ataku piechota. W rowach strzeleckich stoczyła się walka krótka, ale zaciekła, na białą broń. Wielu Rosyan zginęło już poprzednio od pocisków artyleryi i od granatów ręcznych. Reszty dokonała piechota, która nie zatrzymała się długo w rowach nieprzyjacielskich, gdyż pościg szedł niepowstrzymanie dalej.
Tymczasem miasto płonęło. Na Gorlice spadła klęska może jeszcze większa, niż w 1874, kiedy to dnia 3 października spłonęło prawie całe miasto. Pożar zniszczył wtedy 437 zabudowań i kościół, przyczem  spaliły się akta starostwa, Rady powiatowej i Rady miejskiej. Teraz całe prawie miasto legło w gruzach. Pociski armatnie i pożary zniszczyły prawie wszystkie budynki. W całem mieście ocalało zaledwie 40 domów. Między innemi zostały zniszczone lub silnie uszkodzone: gmach gimnazyum , Sokół, ratusz,nowy kościół, urząd pocztowy i wiele innych gmachów.




Urząd pocztowy w Gorlicach zniszczony granatem.

Przez cały czas 4 ½ miesięczny zburzono pół miasta, spalono jedną trzecią jego część, ostatnia zaś bitwa pochłonęła resztę. Mury spalonych domów, potrzaskane granatami przedstawiają straszny widok. Cały rynek i całe śródmieście w gruzach i zgliszczach. Część miasta między cmentarzem ( gdzie były naj najgwałtowniejsze walki) a Rynkiem przedstawia się jako jedna kupa gruzów. Cmentarz zupełnie rozkopany przez pociski armatnie. Potrzaskane trumny, z których wypadły zwłoki i szczątki pomników zasłały cmentarz, a gdy później zawrzała tam walka na białą broń, żołnierze zabici i ranni leżeli pośród rozwalonych grobów i trumien… Straszny, okropny obraz…
Miasto zostawało pod ogniem ciężkiej artyleryi przez 18 godzin w dniu 2 i 3 b.m. Od kul padło w mieście około 300 osób cywilnych. Liczba ta ogromna, jeśli się zważy, że w mieście pozostało tylko tysiąc kilkaset osób. Straszliwie krzyki rozszarpywanych mieszały się z rykiem dział, strzelających po 30 do 40 razy na minutę.
Strzały armatnie biły gęściej, niż karabin maszynowy. W kilkunastu godzinach padły na miasto tysiące granatów. Poszczególnych strzałów nie było już słychać, tylko jeden straszny huk i dudnienie, jak w piekielnym kotle.
Pod tym okropnym ogniem zaczęła się paniczna ucieczka Rosyan, którzy podpalili resztę całych domów, aby w dymie zasłonić swój odwrót. Ale to szkodziło im tylko. Ndzwyczaj silny pożar, podsycany wichrem, zapełnił wszystkie ulice gryzącym dymem. To też usiłowania oficerów rosyjskich, aby jeszcze w ulicach stawiać opór i bronić odwrotu, już nie pomogły. Żołnierze rosyjscy uciekali w popłochu, nie zważając na oficerów, gubili w dymie drogę, ogłuszeni i oślepieni hukiem eksplodujących granatów.
Zniszczone szańce rosyjskie

O strasznem piekle, jakie przeżyli mieszkańcy Gorlic, daj pojęcie opowiadanie jednego z jeńców, Polaka z pod Warszawy, który walczył w szeregach rosyjskich pod Gorlicami:
„Prawie od początku wojny – mówił ów jeniec Polak – brałem udział w kilkudziesięciu potyczkach, zawsze wychodząc cało. W armii rosyjskiej, tak u oficerów wyższych i niższych stopni, jak i u żołnierzy, od początku wojny wyrobione jest zdanie co do bitności armii sprzymierzonych, w szczególności obawiają się żołnierze rosyjscy ataku na bagnety. Pod Gorlicami, gdzie nas zabrano, najpierw w okropny sposób zaczęła szerzyć spustoszenie w szeregach rosyjskich artylerya: było to coś, czego opisać nie można. Tysiące strzałów, huk, jak gdyby wszystkie góry i skały waliły się, a w powietrzu na kilkadziesiąt metrów w górę wyrzucane kawały ziemi, drzew i ciał ludzkich.
Staliśmy w sile jednego batalionu w rezerwie w trzecich okopach. Gdy z okopów pierwszych i drugich ani ślad nie pozostał, jeno jakieś bezkształtne kupy ziemi i ciał ludzkich – dano znak do ataku. Widziałem, jak nagle sołdaci zaczęli się żegnać trzykrotnie. Z twarzy uciekła wszelka krew. Powtórzono rozkaz do ataku: ludzie stali w miejscu skamieniali. W tej samej prawie chwili ustała ta straszliwa kanonada i usłyszeliśmy w oddaleniu jakich dwóch kilometrów okropny okrzyk: „Hurra!” Mimowolnie staliśmy dalej w miejscu, chociaż po raz trzeci padła komenda. Nagle przed nami i na bokach naszych zaroiło się od żołnierzy austryackich. Pędzili z karabinami w ręku, z nasadzonymi bagnetami, jakby gnani jakąś furyą. Co się dalej działo, już nie pamiętam, utkwiła mi tylko w głowie ostatnia komenda naszego oficera, Małorusa spod Kijowa:
- Poddajtieś!

Atakujący popędzili naprzód, nas zostawiono i dopiero po kilku minutach druga linia atakujących zabrała nas. Ci jeńcy – kończył swe opowiadanie jeniec - których tu panowie widzicie, to tylko rezerwy z tylnych okopów. To, co było w okopach przednich, przemieniło się w stosy porozrywanych trupów”.


Zwłoki rosyjskich żołnierzy poległych podczas ataku na bagnety pod Gorlicami.



Zwłoki rosyjskich żołnierzy pod Gorlicami.

niedziela, 14 stycznia 2018

Wybuch gazu w rafinerii w Gliniku Mariampolskim - rok 1938.

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.



Wybuch gazu w rafinerji nafty wyrzucił robotnika przez dach domu.

Z Gorlic donosi (PAT): W Gliniku Marjampolskim w rafinerji nafty firmy „Galkar” z przyczyn na razie nieustalonych nastąpiła eksplozja gazów w laboratorjum, powodując równocześnie pożar budynku. Siłą wybuchu wyrzucony został na zewnątrz laboratorjum robotnik Kazimierz Szufnara, który doznał poparzenia drugiego stopnia.

Pożar ugasiła miejscowa straż pożarna wraz z robotnikami rafinerji. Szkody wynoszą ok. 50.000 zł.




niedziela, 7 stycznia 2018

Rezerwat skalno-leśny na Kornutach utworzony - artykuł prasowy z roku 1937.

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.


Rezerwat skalno-leśny na Kornutach utworzony.

(AW) Po dwuletnich usilnych zabiegach, pierwszy rezerwat skalno-leśny w Beskidzie Niskim wszedł w stadjum realizacji. Oto w dniu 31 maja br. U rejenta w Gorlicach został podpisany kontrakt kupna-sprzedaży między właścicielem lasu na Kornutach, a zarządem głównym Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, który zakupił na własność szczytową parcele Kornut ze skałkami z przeznaczeniem jej na rezerwat przyrodniczy oraz zastrzegając sobie prawo pierwokupu sąsiednich parcel.
W ten sposób Kornuty zostały raz na zawsze ochronione od zagłady ze strony właścicieli dotychczasowych i okolicznych kamieniarzy. Kornuty bowiem słusznie zasługiwały na ochronę ze względu na pewnego rodzaju osobliwość przyrodniczą, jaką stanowią.
Na Kornutach znajdują się o fantastycznych kształtach skały, bloki i ściany skalne, nigdzie indziej w Karpatach fliszowych nie spotykane. Skały te stanowią ciekawe formy erozji wodnej i wietrznej, wywołane w piaskowcu magórskim.
Wokół skałek rosną szczątkowe okazy kosówki z okresu ostatniego polskiego zlodowacenia oraz kilka innych interesujących gatunków roślin.
Kornuty posiadają najwspanialsze w Beskidzie Niskim walory krajoznawcze. Stąd roztacza się piękny widok na całą Łemkowszczyznę i zagłębie naftowe gorlickie-jasielskie i krośnieńskie. Tuż u podnóża Kornut w Foluszu leży najlepiej prowadzona i zagospodarowana w całych Karpatach pstrągarnia.
Do skał na Kornutach przywiązane są liczne legendy ludowe.

Jedna z nich głosi, że olbrzymie te kamienie upuścili diabli, niosąc je w stronę kościoła w Cieklinie, w chwili, gdy kur zapiał. Inna legenda mówi, że w pieczarach skalnych na Kornutach ukrył wielkie skarby łemkowski zbójnik Sypko Barnas.