niedziela, 15 października 2017

Chleb z grzybów - artykuł prasowy z roku 1917.


Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.















Chleb z grzybów.

O masowe zużytkowanie bogactwa grzybowego lasów, łąk i ogrodów w Galicyi.

„Lepszy rydz – jak nic”, powiada ludowe przysłowie. Tem samem mniej więcej radzi się pocieszać Galicyi p. Feliks Teodorowicz w broszurze swej „Projekt zużytkowania bogactwa grzybowego, lasów, łąk i ogrodów”.
W ściśle naukowych dochodzeniach, posługując się tak obcym, jak i własnym materyałem statystycznym – dochodzi autor do wniosku, że Galicya, będąca krajem szczególniejszej urodzajności grzybów, nie wie nawet, jak cenny materyał odżywczy posiada, a koszta tej ignorancyi oblicza w fantastycznie wprost wyglądających cyfrach.
Autor zaznacza, że podłoża leśne wyprodukowują taki nadmiar azotanów w postaci grzybów, że dzisiaj już ludzie i zwierzęta całej ziemi mogliby grzybowem bogactwem ziemskiem pokryć w zupełności całe swe zapotrzebowanie białka.
W czasach więc, kiedy tak dotkliwie daje się odczuwać skąpość artykułów żywności, należałoby grzyby uczynić artykułem codziennym, jak chleb, mąka, mięso, ziemniaki.
Na ziemi polskiej, tak bogatej w ziemne płody, rośnie blisko 200 gatunków doskonałych grzybów, a niektóre z nich pojawiają się sporadycznie w takich masach, że jak to mówią, wierzyć się nie chce oczom.
Pamiętając zaś i o tem, że grzyb rośnie niemal codziennie, wydając nowe owoce z tej samej grzybni, o ile jej przez nieumiejętne grzybobranie nie zniszczono, lub owocując wciąż opodal, że – dalej – grzyby rosną przez około 7 miesięcy w roku, – przyjąwszy więc, że przeciętnie grzybnia owocuje przez 7 miesięcy co drugi dzień tylko, a więc, że grzybobranie przeprowadzać można 100 razy w roku, otrzymamy cyfrę wprost fantastyczną:
1,800,000,000 kg. = 180.000 normalnych wagonów!
Przyjąwszy wartość przeciętną 1 kg. grzyba na 10hal. Tylko, otrzymamy wynik smutny: oto Galicya, jedna z najbogatszych grzybowych krain Europy traci rocznie 45,000,000kor., dzięki brakowi naszego znawstwa na tem polu, dzięki szkodnikom i …dzięki niedowiarstwu!
Kto zaś – pisze autor dalej – często po lasach chodził i podpatrywał przepiękne cudy Boże w naturze, ten z pewnością mi przyzna racyę, że niejednokrotnie widział na powierzchni 100 metrów kwadratowych nie 600gr., ale jeden i więcej nieraz kilogramów grzybów.
W Karpatach zwłaszcza są liczne południowe stoki górskie, po których przejść nie można, by mnóstwa grzybów nie zdeptać. Również i w lasach nizinnych Galicyi spotykałem nieraz gniazda borowików po 60 i więcej okazałych sztuk liczące, gniazda leśnych pieczarek po 200 sztuk i więcej; to już nie gniazda, ale pokłady całe były! A Węgrzy rok rocznie zalewają kraj nasz wagonami tych samych pieczarek w occie w blaszanych puszkach, z których każda po 4 do 6 sztuk najwyżej liczy, a które nasi handlarze delikatesów po 10 koron i więcej za 1 puszkę sprzedają!
Podkreśliwszy te rzeczy, autor snuje dalej swe projekty.
Grzyb pokrajany daje się suszyć w wielkich nawet masach, w krótkim czasie, w ciepłem, przewiewnem powietrzu, a osuszony kruszeje tak że z łatwością daje się zemleć na mąkę. Mąka zaś grzybowa, zmieszana w odpowiednich ilościach z mąką zbożową i należycie wypieczona, daje znakomity a różnorodny w smaku i nadzwyczaj pożywny – chleb grzybowy.

Próby, przeprowadzane przez autora, dały mu w rezultacie wyniki niespodziewane. Grzybowe pieczywo – pisze – za którem uganiać się będą tak smakosze, jak i lud niewykwintny, stać się może podstawą dzisiejszego pożywienia; bo nie dość, że kromka tego chleba zawierać będzie niemal tyle białka, co kromka chleba z czystego zboża, nałożona plastrem szynki, ale – biorąc w rachubę wielorakość gatunków grzybów, a więc wielorakość ich smaku i aromatu, będziemy mogli rozporządzać mnóstwem różnorodnych smakołyków dla ludzi, którzy dotąd dla dobrego tonu wcale chleba nie jadają, psując sobie natomiast żołądki drogimi a niestrawnymi specyałami. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz