niedziela, 17 września 2017

Z galicyjskich Gorlic. Cykl korespondencji prasowych z roku 1910 - część IV.

Zachowano pisownie oryginalną. Źródła u autorów.

Z galicyjskich Gorlic. Cykl korespondencji prasowych z roku 1910 - część IV.

Reprodukcja pocztówki z roku 1909,
wydanej nakładem A. Leckera.
Zbiory prywatne autorów.


Gorlice, 23 lutego. (Ze stosunków gorlickich).
W stosunkach ogólnych naszego miasta daje się odczuć od dłuższego czasu wzmagająca się wciąż depresya ekonomiczna, która w pierwszym rzędzie wpływa na nastrój obywatelstwa mieszczańskiego. Do sfer mieszczańskich wkradł się też od niedawna nowy zupełnie dotychczas nieznany czynnik – wzajemnej nieufności. Odnosi się ono z pewną nieufnością do inteligencyi; inteligencya odnosi się z rezerwą do urzędników; młodzieży jakby wmieście nie było; ruch umysłowy słaby, towarzyski jeszcze słabszy, natomiast wszystkich ogarnia coraz żywiej niezdrowy prąd do potęgowania wszelkich różnić osobistych, partyjnych, zawodowych i kastowych. /nigdy dawniej w naszem ruchliwem mieście nie roiło się od tylu przeróżnych antagonizmów wszystkich odcieni, co dziś. Stąd coraz częściej odzywa się u starych mieszczan nuta żalu za straconą dawną harmonią i zgodą wśród obywatelstwa, która nie wiedzieć jak i kiedy zakłóconą została. Czuć to i w Radzie gminnej i w Towarzystwie Szkoły ludowej, czuć to poprostu w powietrzu. Nierzadko też spotykamy się z półsłówkami, wskazującemi  na nieliczną napływową inteligencyę urzędniczą, która nie zapoznawszy się wprzód z tradycyą i duchem stosunków lokalnych, nie zrósłszy się z nastrojem lokalnym, pragnęłaby od razu ster spraw publicznych ująć w swe ręce i „rządy dusz” zagarnąć ekskluzywnie dla szowinizmu wszechpolskiego.

A o to u nas – jak i wszędzie na prowincyi – jest łatwo i trudno. Łatwo, o mieszczaństwo nasze w przerażającej swej części jest bierne i chętnie godzi się na to, aby jednostka (obojętne która!) działała i myślała za wszystkich; trudno zaś, bo mieszczaństwo i obywatelstwo rdzennie tutejsze postępowo–demokratyczne, nie jest na szczęście całe tak miękkim materyałem, aby bez żadnego odruchu samodzielności dawało się ugniatać na ciasto do wszechpolskiego pieca. Kilkakrotnie „memento” jakiem mieszczaństwo, zwłaszcza żydowskie, odpowiedziało niedawno na zakusy macherów wszechpolskich, powinno być przestrogą do umiarkowanie w uprawianiu sportu ulubionego przez pewnych wpływowych z mocy swego urzędu – urzędników. Nie wolno siać nienawiści i rozgoryczenia, – pod grozą odpowiedzialności za konsekwencye wynikła z psychologii rozpaczy…!

Gorlice, 18 marca. (Z ruchu umysłowego. Teatr).
Uniwersytet ludowy im. Adama Mickiewicza rozwinął w ostatnim czasie nader ruchliwą działalność, do czego w znacznej mierze przyczyniło się nawiązanie stosunków z gronem profesorów gimnazyum gorlickiego. I tak prof. Kurczak wygłosił odczyt „O promieniach Rontgena”, prof. Dannenberg „O miastach w Polsce”, p. Długosz „O Tatrach i taternictwie”, zaś w niedzielę dnia 20 b.m. [ marzec] odbędzie się wykład popularny dr Przesmyckiego „ O gruźlicy”, z obrazami świetlnemi. Frekwencya słuchaczy, a zwłaszcza słuchaczek na wykładach stale się podnosi.
Przez dwa dni gościła u nas trupa lwowskiego teatru ludowego pod dyrekcyą p. Pilarskiego. Odegrano farsę francuską „Osiołkowi w żłobie dano”, oraz „Szczęście Frania”, Perzyńskiego i „Sędziów”, Wyspiańskiego. Powodzenie materyalne i sukces artystyczny, jaki ta trupa zawsze u nas znajduje , powinna zachęcić p. Pilarskiego do dłuższego pobytu w naszem mieście, którego publiczność żądna jest repertoaru o poważnej wartości literackiej.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz