niedziela, 28 maja 2017

O ubiorze włościan z okolic Biecza - artykuł prasowy z roku 1860.

Wieśniacy z okolic Biecza.

Podajemy w dwóch drzeworytach ubiory włościan z okolic miasta Biecza. […]
Miało ono [miasto] szczególną sławę: tu bowiem dawniej kształcili się w swem rzemiośle kaci, których brano do miast innych Rzeczypospolitej. Stąd wspomnienie Biecza było niemałym postrachem licznych niegdyś band rozbójniczych w górach; schwytanego albowiem opryszka, po krótkim sądzie ścinano, albo co częściej wieszano. Miejscowe podanie mówi, że naraz 116 rozbójników powieszono.
Położony, jakeśmy mówili, na głównym trakcie z Węgier, ułatwioną miał Biecz komunikacyą z tym krajem, a wieśniacy okoliczni korzystali niemało, już to wioząc produkta z Polski do Węgier, już przewożąc sławne wina do Biecza, Krakowa i Lwowa. Ci wieśniacy, mniej dbając o rolę własną, gdy mieli z furmanki zarobek hojny, przebywając długi czas nieraz w Węgrzech, już to oczekując na towary, już też na wino ze świeżego winobrania, przejęli ubiór miejscowy, a zarzucili własny.

Dwóch kmieci, których drzeworyty przedstawiają, mają ubiór całkowicie chłopów węgierskich; obaj przyodziani w bundy oryginalnego kroju, jakich kmieć polski w żadne okolicy ziemi naszej nie używa. Spodni ubiór, pas nawet, równie jak okrycie głowy, są czysto węgierskie. Kapelusz, jaki widzimy, jest kroju włościan Słowaków w Tatrach; czapka drugiego, przypomina więcej kmieci ruskich, galicyjskich Bojków z gór cyrkułu stryjskiego. Ubranie to obce, zmienia tak postać okolicznych Bieczowi włościan, że mniemasz iż jesteś raczej na cudzej ziemi, niż w dawnem Krakowskiem, gdzie lud odznacza się w innych okolicach tak pięknym i malowniczym strojem.  





























Włościanie z okolic Biecza. Rysował A. Piwarski, rytowali Kubler i Rudkowski z drzeworytni "Tygodnika".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz