niedziela, 19 marca 2017

Wybuch gazu na kopalni nafty w Kobylance - artykuł prasowy z roku 1883. Część I.

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.


Kobylanka koło Gorlic; skutki zapalania ognia przy szybie gazowym, wosk ziemny. Teren naftowy w Kobylance będący dalszym ciągiem terenu naftowego w Lipinkach i Libuszy zdaje się mieć ogromną przyszłość. Niestety głęboko położone pokłady i żyły ropne, ogromny przypływ wody niedozwalają mimo nadzwyczaj łatwego i dogodnego wiercenia przedsiębiorstwom nieposiadającym zasobów pieniężnych się rozwinąć. Oprócz kopalni należącej do p. Sokołowskiej i Sp. upadły Spółka krakowska, Szczepanowski i Spółka, a kopalnia p. Łuniewskiego i Sp. Położna na upadzie tych pokładów, na których wychodnem pracują kopalnie p. Sokołowskiej i Sp. Jasielskiej (w miejsce Sp. Krakowskiej) nie ma ustalonej przyszłości, dobiwszy bowiem głębokość 242m rozporządza tylko 105m szerokim świderkiem.
W szybie p. Łuniewskiego przebito następujące pokłady:

metry                                                                     metry

4      ziemia i glina                                                     4
92    piaskowiec z cienkiemi warstewkami łupku   96
8      piaskowiec na przemian z łupkiem                104
20    chudy siwy łupek                                            124
4      gruboziarnisty zropiony piaskowiec               128
12    płytowy czarniawy łupek                                140
40    miękki ropny i gazowy piaskowiec                 180
58    łupek gazami przesiąknięty                             232
8      piaskowiec, gazy                                             240
2      szczelina w części wypełniona miękkim,
Zielonym woskiem ziemnym, olbrzymie gazy.         242

Odsłonięcie tej szczeliny, a z nią połączone wybuch gazów i wyrzucanie wody z otworu świdrowego z kawałkami ozokerytu miało miejsce 26 maja b.r. Już zdala  słychać było huczenie gazu z rury amerykańskiej, którą wierzchnią wodę zamknąć się starano, a którą w głębokości 74m także i ropę zamknięto, nie dziw więc, iż wielu ciekawych do tego szybu się zbiegało.
Wskutek nieostrożności zawiadowcy jednej ze sąsiednich kopalń, który prawdopodobnie nie przewidywał skutków zapalania się tak znacznych gazów, i ze spokojem cygaro zapalał, powstała silna eksplozya, a wydobywający się gaz począł palić się kilko sążniowym płomieniem; na szczęście z obecnych tylko dwaj zostali lekko poparzeni. Pod Pierwszem wrażeniem chwycono się energicznie do zasypywania ziemią tworu świdrowego, ale zasypywano bez systemu i ładu, tak iż przy gwałtownej pressyi gazów nasyp wzrastał, a z nią rozszerzały się płomienie gazowe, tak iż w nocy szyb ten przedstawiał wspaniały widok małego wulkanu.
Dalsze zasypywanie ziemią zostało wzbronionem, natomiast po zlokalizowaniu płomienia przez przebicie nasypu aż do otworu świdrowego, i odprowadzeniu gazu długą rurą żelazną w bok, przytłumiono wkrótce mniejsze na hałdzie powstałe płomyki. Wysokość płomienia na hałdzie wynosiła przeciętnie 1m. Ogień trwał 24 godzin.
Po przyprowadzeniu szybu do dawnego porządku puszczono łyżkę celem wyczyszczenia namuliska na dnie szybu się znajdującego. Przez poruszenie takowego następował znaczniejszy wybuch gazów, który wyrzucał strumień wody na wysokość około 12–13m.
Nawiasem nadmienimy, iż podobne wybuchy suchych gazów węglowodorowych miały miejsce w Targowiskach i koło Bobrki na Frankowie.
Zachowanie, możliwych ostrożności z ogniem w  kopalniach ropy, to jeden z pierwszych obowiązków, który a priori pracownicy kopalń, następnie zaś robotnicy przestrzegać powinni. Robotnika trudno ustrzedz, nie pomagają groźby i kary, przez kierowników nakładane, daleko więcej obawia on się żąndarmów, którzy są naszymi stróżami bezpieczeństwa.

Dziwićby się nie należało, gdyby ów pożar powstał z winy robotnika, tem bardziej ale ubolewać należy, iż przyczyną tegoż jest kierownik kopalni, że przedsiębiorcy takich kierowników nieposiadających prócz głupiej ambicyi nawet wyobrażenia o najprostszych zasadach górnictwa u siebie trzymają, że przy takim składzie rzeczy nadzór bezpieczeństwa kopalń wzięły w swoje ręce organa które właściwiej czem innem zajęte by być powinny. Jeżeli uznajemy w dzisiejszym czasie potrzebę ludzi fachowych i z górnictwem obeznanych sztygarów, starajmyż się tylko takim powierzać bezpieczeństwo i rozwój kopalń, bo nabywanie praktyki kosztem dochodów z ropy nie jest zaletą ale ujemną stroną przemysłu. 

1 komentarz:

  1. Rewelacja! Gratuluję wykonania :-) To idealnie trafia w mój gust.

    OdpowiedzUsuń