niedziela, 29 stycznia 2017

Senzacyjna kradzież planów mobilizacyjnych w Jaśle - rok 1911.

Zachowano pisownię oryginalną/. Źródło u autorów. 

Senzacyjna kradzież planów mobilizacyjnych w Jaśle.

Jasło 1. maja.

Nieznani do tej pory sprawcy wtargnęli wczoraj w nocy do gmachu Urzędu sekcyi konserwacji dróg kolejowych i zabrali ze sobę podręczną kasę wertheimowską, w której znajdowało się w gotówce 6 tysięcy koron, a nadto rozmaite ważne dokumenty, między innemi tajne przepisy dyrekcyi i ministerstwa kolejowego w sprawach wojskowych i mobilizacyjnych, które każda większa stacya kolejowa posiada w zapieczętowanych kopertach, przechowywanych w skrzyniach zabezpieczonych przed włamaniem. Koperty te otwierane w razie mobilzacyi – zawierają najbardziej szczegółowe przepisy o nader ważnej kwestyi instradowania pociągów mobilizacyjnych a przepisy umieszczone w nich są pierwszorzędną tajemnicą wojskową. Dodać należy, że przez Jasło prowadzi w kierunku przełęczy Dukielskiej jeden z najważniejszych szlaków wojskowych w Austryi.
W okolicy Jasła odbyły się w r. 1900 pierwsze w świecie, największe manewry, w których brały udział dwie armie na stopie wojennej, licząca zatem 120 tysięcy ludzi. Manewry jasielskie wywołały wówczas wielkie zaniepokojenie w sferach wojskowych Rosyi.

Kradzież spostrzeżono zaraz rano i uwiadomiono o niej żandarmeryę  i policyę, które natychmiast rozpoczęły ścisłe dochodzenia i poszukiwania, dotąd jednak bez rezultatu. Zawiadomiona o wypadku dyrekcya  kolei w Krakowie wysłała ze swego ramienia komisarza dra Świgosta; z ramienia policyi krakowskiej wyjechał inspektor p. Karcz.

niedziela, 22 stycznia 2017

Z galicyjskich Gorlic. Cykl korespondencji prasowych z roku 1910 – część I.


Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.


Z galicyjskich Gorlic. Cykl korespondencji prasowych z roku 1910 – część I



Reprodukcja pocztówki z roku 1909. Zbiory prywatne autorów.






























Gorlice, 5 stycznia. (Rada miejska. – Lojalna opozycya.)

Obawa utraty dochodów z dzierżawy prawa propinacyi, trapiąca nasze miasto coraz natarczywiej, znalazła swój wyraz także na onegdajszem posiedzeniu naszej Rady miejskiej. Na interpelacyę  radnego p. Łazarza Landana zawiadomił burmistrz radę, że według informacyi z kompetentnego źródła, sprawa rekompensaty za utratę dochodów z poddzierżawy prawa propinacyi dla tych pięciu miast galicyjskich, które własnej propinacyi nie mają, stoi nie tak dobrze, jak to dotychczas się zdawało. Uchwalono podjąć na nowo akcyę, w kierunku pozyskania sfer miarodajnych dla tej sprawy i w tym celu wydelegowano do Sejmu deputacyę, w której skład wchodzą, oprócz burmistrza, radni ks. Świeykowski i dr Stern. W dalszym toku obrad uchwalono wniosek magistratu na nałożenie opłat od zabaw i widowisk publicznych na rzecz funduszu ubogich. Przyznano subwencyę na Macierz szkolną ks. Cieszyńskiego i Towarzystwo uczestników powstania 1863 r. 10 kor., natomiast podanie miejskiego Muzeum techniczno–przemysłowego w Krakowie załatwiono „na razie” odmownie. Do reprezentacyi naszego miasta na obchodzie grunwaldzkim w Krakowie, delegowani pp. Burmistrz Tarczyński, wiceburmistrz Nowak i dr Dziubczyński.
Tegoroczne obrady budżetowe w radzie miejskiej zapowiadają się mniej burzliwie, niż to zazwyczaj  w dawniejszych latach bywało. Wskazuje na to wniosek głównego oponenta w radzie p. Tokarskiego, aby magistratowi uchwalić prowizoryum budżetowe dwa razy dłuższe, aniżeli sam magistrat żądał, wobec czego dyskusya budżetowa przyniesie nam zapewne bardzo długie mowy, ale za to już żadnej obstrukcyi, ani opozycyi.




Gorlice, 9 stycznia. (Budżet gminny na r. 1910).

Komisya budżetowa i magistrat ukończyły swoje czynności około ułożenia budżetu naszej gminy na rok bieżący. Podstawą dochodów gminnych jest u nas – po raz ostatni w tym roku – dochód z dzierżawy prawa propinacyi w wysokości 94.169 kor. 46 hal. Pozycya ta z końcem bieżącego roku z budżetu naszej gminy zupełnie znika, bez żadnej na razie rekompensaty. Inne znaczniejsze dochody przedstawiają się w cyfrach następująco: dochód z opłat gminnych konsumcyjnych 13.200 K., czynsz z dzierżawy stoprocentowego dodatku konsumcyjnego od wina 900 kor., z 50% procentowego dodatku konsumcyjnego od mięsa 13.700 kor., czynsze z jatek, mieszkań, budek i piwnic 14 830 kor., z placowego i targowego 5.500 kor., odsetki z kapitałów zakładowych 5.992 kor. Pięćdziesięcioprocentowy dodatek gminny do podatków bezpośrednich, oraz 22–procentowy dodatek do podatku gminnego na straż polową, przyniosły gminie w roku ubiegłym 26.639 kor. Dochody szkolne wynoszą 412 kor. 24 hal. t.j. o 400 kor. mniej niż w roku ubiegłym, a to z powodu utworzenia szkoły ludowej w podmiejskiej gminie Sokół, która dotychczas opłacała uczęszczanie dzieci z tej wsi do szkół miejskich. Suma ogólna dochodów wynosi 182.828 kor. 33 hal., t.j. o przeszło tysiąc koron więcej niż w roku ubiegłym, która to nadwyżka jest jednak fikcyjną w obec pozycyi w dochodach 1.300 kor. z mającej się zaciągnąć krótkoterminowej pożyczki wekslowej.
W rozchodach główne pozycye przedstawiają: koszta reprezentacyi i zarządu gminy 32.630 kor., podatki rządowe i taksy 17.000 kor., oświetlenie miasta 4000 kor., nowe kanały 2746 kor., spłata kapitałów dłużnych 18.500 kor., utrzymanie budynków miejskich 4411 kor., t.j. 1.100 kor. wyżej ponad zeszłoroczny koszt, subwencye stałe 1814 kor. Czynsz z propinacyi 55.858 kor. 60 h., wydatki szkolne 24240 kor. Suma rozchodów 182.828 kor. 33 hal. Niedobór wynosi tedy 28.000 kor.

Z galicyjskich Gorlic. Cykl korespondencji prasowych z roku 1910.

Reprodukcja pocztówki z roku 1909. Zbiory prywatne autorów.



























Chcąc pokazać życie codzienne w małym, galicyjskim miasteczku na kilka lat przed wybuchem I wojny światowej, sięgamy po korespondencje jednego z dzienników, ukazującego się wówczas w Krakowie. Na jego łamach możemy odnaleźć codzienne troski mieszkańców, ówczesne przepychanki polityczne, jak również informacje o wydarzeniach kulturalnych w mieście. Zapraszamy do Gorlic z roku 1910!



Z galicyjskich Gorlic. Cykl korespondencji prasowych z roku 1910.


CZĘŚĆ I.


CZĘŚĆ III.


CZĘŚĆ IV.


niedziela, 15 stycznia 2017

Eugeniusz Szymczak, kowal ze Święcan - wywiad prasowy z roku 1973.

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło i autorów.



– Wierzy pan, że znaleziona na drodze podkowa przynosi szczęście?
– Oczywiście. Nie jestem w tym osamotniony. Widziałem wiele domów, których progi opatrzone są przybitą podkową. Rolnicy  wieszają je również na wozach, drzwiach stajni. Nigdy nie zostawiają na drodze. Dla nowożeńców buduje się bramy powitalne o kształcie podkowy.
– Słowo kowal, kojarzy się od dawien dawna, z kuciem koni, czy faktycznie ta właśnie czynność przeważa?
– Kucie koni należy do codziennych zajęć. Każdy koń powinien być przynajmniej raz na 6 tygodni przekuty, trzeba oczyścić, wyrównać kopyto. W przeciwnym razie grozi mu kalectwo, zaczyna kuleć. Mimo że każdego dnia przekuwam 4–5 koni, to znacznie więcej pracy miałem i mam z naprawą sprzętu rolniczego, z wyklepywaniem lemieszy do pługów, żelaznych części do wozów chłopskich, obręczy do kół. Roboty mam pełne ręce.
– Czym więc należy tłumaczyć fakt, że kowali na wsi stale ubywa.
– Tak jest rzeczywiście. Wbrew zapotrzebowaniu na usługi kowalskie – kowali ubywa. Jest nas w Święcanach czterech kowali, a bodaj u żadnego nikt nie „terminuje”. U mnie przynajmniej synowie stale się kręcą po kuźni.
– Czy do wykonywania kowalstwa wystarczy ojcowska rada i nauka?
– Nie, chociaż terminowanie u ojca ma swoje dobre strony. Kto inny, jak nie ojciec odkryje wszystkie tajniki zawodowe? Trzeba jednak złożyć egzamin czeladniczy, a potem mistrzowski na kursie organizowanym przez Zakład Doskonalenia Zawodowego. Mam to za sobą.
Wspomniał pan o tajnikach zawodowych. Są bardzo starannie strzeżone?
– Raczej nie. Kowale chętnie dzielą się swym doświadczeniem. Nie mamy nawet stałych klientów. Rolnik zawsze się śpieszy. Bywa więc, że kolega ma mniej roboty. Bywa i odwrotnie. Teraz praca w kuźni jest lżejsza. Mam kilka urządzeń napędzanych energią elektryczną. Nie ma kłopotów z węglem. Łatwiej o surowiec żelazny. Każdy kowal wie jednak, że dobrze jest rozgrzewane na ogniu żelazo posypać suchym piaskiem, że lepszą wytrzymałość uzyskuje się przez hartowanie w mieszance błotnej, że zanurzenie musi być bardzo równe, dobrze wymierzone, a przy obróbce żelaza nie może być przerwy, trzeba kuć aż do skutku.
W ten sposób dotykamy sprawy dość interesującej. Kowalstwo, jak mało który inny zawód dało początek wielu przysłowiom ludowym. Czy zna pan choć jedno z nich?
– Jakże by nie! Najpopularniejsze jest chyba: „Kuj żelazo póki gorące”. Wzięte z naszej pracy, a przecież używane do określenia postępowania ludzi. Dalej: „Kowal kuje, żaba nogę podstawia”. Nieraz się zastanawiałem, skąd się wzięło, co oznacza? Po mojemu nic innego, jak brak właściwej oceny własnej sytuacji i miejsca w świecie. Nie wystarczy mieć cztery nogi, żeby stanąć na miejscu konia, nawet przed kuźnią. Jest jeszcze inne, pewnie związane z jakimś wydarzeniem: „Cygan zawinił – kowala powiesili”. Nadal aktualne. Czy dziś nie zdarzają się takie sytuacje?
– Które z „kowalskich” porzekadeł ludowych uważa pan za najaktualniejsze?
- Nie wymieniłem go jeszcze. Często przychodzi mi na myśl, gdy zapędzam swoje dzieci do nauki, pracy koło domu, w polu; a mianowicie: „Każdy jest kowalem swojego losu”…

Rozmawiała: E. Ciastoniowa

Fot. M. Kopeć.

niedziela, 8 stycznia 2017

dr Sławomir Mrozek, Światło z Gorlic. Ignacy Łukasiewicz w mieście nad Ropą.


dr Sławomir Mrozek, Światło z Gorlic. Ignacy Łukasiewicz w mieście nad Ropą.


Zarys biografii Ignacego Łukasiewicza do roku 1854.
CZYTAJ WIĘCEJ

Ignacy Łukasiewicz w mieście nad Ropą
            
            Na przełomie lat 1853/54 r. Ignacy Łukasiewicz przeprowadził się ze Lwowa do Gorlic, gdzie został pracownikiem w aptece u mgra Jana Tomaniewicza, który dzierżawił aptekę od wdowy po jej właścicielu Juliuszu Bartko[1]. Łukasiewicz miał w zapasie 1000 zł reńskich, które otrzymał od Mikolascha jako zwrot udziału w spółce wraz z zarobkiem za obroty w 1853 r. Taką samą sumę Mikolasch wypłacił za udział Jana Zeha, by uwolnić się od wspólników i wykorzystywania przez nich laboratorium aptecznego do dalszej destylacji ropy. Łukasiewicz nie musiał opuszczać Lwowa. Mógł pozostać na stanowisku magistra aptecznego. Jednak po sukcesie z naftą postanowił dalej działać. Niestety nie było w pobliżu Lwowa ropy naftowej. Łukasiewicz nie miał funduszy żeby móc sprowadzić surowiec z daleka i odpowiednio go przerobić (destylarnia). Postanowił więc opuścić miasto i udać się w region na którym występowała obficie ropa naftowa. W tym czasie na Podkarpaciu od lat 50. XIX w. wydobywano już ropę naftową do celów przemysłowych. W tym celu przeniósł się z Lwowa do Gorlic nad rzeką Ropą. Historycy zajmujący się biografią Ignacego Łukasiewicza nie znają odpowiedzi na pytanie: dlaczego akurat Łukasiewicz przeniósł się do Gorlic a nie od razu do Jasła czy Krosna ?[2] Dostępne źródła w Muzeum PTTK w Gorlicach nie dają jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie[3]. J. Z. Sozański w dziele pt.: „Ignacy Łukasiewicz 1822–1882, Życie, dzieło i pamięć” na s. 21 uzasadnia wybór Podkarpacia a konkretnie Gorlic kilkoma argumentami: wolnym miejscem pracy w gorlickiej aptece, możliwość samodzielnego prowadzenia dalszych badań nad właściwościami ropy naftowej w laboratorium aptecznym i bliskość licznych ośrodków wydobywania ropy naftowej i wosku ziemnego.
          
Tablica pamiątkowa na gorlickim ratuszu
 – „Tu pracował i działał Ignacy Łukasiewicz
pionier polskiego przemysłu naftowego
 – niestrudzony krzewiciel oświaty i kultury – Gorlice 1853”
,
fot. Sławomir Mrozek
  Podkarpacie było zasobne w ropę naftową. Gorlice i okoliczne wsie takie jak: Kobylanka, Libusza, Siary, Sękowa, Ropa, Dominikowice, Kryg i Lipinki były obdarzone przez naturę tym surowcem. Od wieków mieszkańcy wsi znali olej skalny, który się wydobywał z naturalnych wycieków. O pochodzeniu ropy w tym rejonie świadczyły pierwsze wzmianki historyczne z: 1530, 1643, 1815, 1848, 1852 r. Okoliczni mieszkańcy wykorzystywali tłuszcz jako skuteczny środek przeciwko różnym chorobom np.: choroby gardła, rany, owrzodzenia, motylicę u owiec i grudę u koni. Szewcy używali ropy do zmiękczenia skór i konserwacji drewna. W 1791 r. na pograniczu wsi Siary i Sękowa istniały studnie ropne, dzierżawione i eksploatowane przez chłopów pańszczyźnianych. We wsi Łosie[4] wyrabiano smarowidła do wozów. Górale pochodzący z Łosia zbierali ropę z naturalnych wycieków z której następnie produkowali maź i smary. Swoje produkty sprzedawali w miejscach oddalonych kilkanaście kilometrów[5].
            W styczniu 1852 r. książę Stanisław Jabłonowski w związku z zapotrzebowaniem na ropę potrzebną do produkcji asfaltu, założył pierwszą na świecie kopalnię ropy naftowej w „Pustym lesie” w Siarach k/Gorlic. Nie mogąc znaleźć w Galicji odpowiednio wykwalifikowanych fachowców, sprowadził książę górników ze Śląska. Rok później górnicy dowiercili się do olbrzymich pokładów ropy naftowej (szyb kopany „Stanisław”). Szyb usytuowany był w lesie dworskim, zwanym „Pusty las”, w gminie Sękowa. W niedługim czasie na terenie należącym do Jabłonowskiego powstały kolejne szyby kopane: „Kajetan”, „Janina”, „Nowy”, „Eustachy”, „Grzegorz”, „Józef” i inne. Mając cenny surowiec, książę Stanisław Jabłonowski uruchomił w Kobylance k/Gorlic fabrykę asfaltu[6].
            Do współpracy między Łukasiewiczem a Jabłonowskim nie doszło, ponieważ ten drugi po niepowodzeniach związanych z wydobyciem surowca, przestał zajmować się ropą naftową[7].
            Niestety bardzo mało wiemy o życiu Ignacego Łukasiewicza. Jego działalność w Gorlicach jest słabo udokumentowana. Niewątpliwie wpływ na to miał w 1874 r. wielki pożar miasta. W wyniku pożaru zostało zniszczonych 437 budynków, kościół i spłonęły wszystkie akta, większość dokumentów, także te dotyczące samego Ignacego Łukasiewicza i jego działalności w Gorlicach w latach 1854–1858 r.[8]. Z tych które się zachowały i które obecnie są w posiadaniu miejscowego muzeum to m. in. metryka ślubu i księga meldunkowa świadcząca o pobycie aptekarza w tym czasie w Gorlicach oraz listy. Niestety nie zachowały się chociażby oryginalne dokumenty dotyczące zapalenia lampy naftowej (prawdopodobnie przez gorlickich rajców) w 1854 r. w Gorlicach.
            Łukasiewicz w ostatnim kwartale 1854 r. nabył w dzierżawę od Ludwiki Bartko aptekę w mieście. O jego pobycie w Gorlicach i objęciu apteki świadczy wpis w Księdze Miejskiej. Jego aktywność była skrupulatnie notowana przez władze. Pamiętano mu jego działalność spiskową w latach 1837–1840 i udział w organizacjach demokratyczno–niepodległościowych. Był zarejestrowany przez władze jako politycznie podejrzany. Księga Miejska jest tylko potwierdzeniem jego działalności w mieście. W Księdze widnieje też Ludwika Bartko – żona zmarłego właściciela od której Łukasiewicz wykupił aptekę. W dokumencie znajdujemy też znajomego Łukasiewicza – Walerego Rogawskiego – który pomagał w prowadzeniu apteki a później sam ją odkupił od Ignacego[9].
Pomnik I. Łukasiewicza na gorlickim Zawodziu,
 fot. Sławomir Mrozek
            Objęcie apteki przez Ignacego Łukasiewicza prawdopodobnie było możliwe gdyż poprzedni dzierżawca apteki przeniósł się do Brzeska. Z chwilą przejęcia części budynku w którym obecnie znajduje się Urząd Miasta Gorlic, Łukasiewicz rozwinął działalność farmaceutyczną. Prowadził eksperymenty nad destylacją ropy, przy pomocy laboranta aptecznego Jakuba Kozika. Zajmował się również analityką i toksykologią, badał wnętrzności osób zmarłych. Farmaceuta miał wszechstronne zainteresowania i umiejętności. Był również zoologiem i botanikiem. Brał udział w pracach Komisji Lasów Gorlickich. Wsławił się również rok później w leczeniu chorych dotkniętych epidemią cholery. Bez względu na stan i majętność wszystkich bez wyjątku traktował jednakowo. Później po przeprowadzce do Jasła, też leczył mieszkańców z epidemii cholery[10]. Mieszkańcy długo nie mogli pogodzić się z faktem opuszczenia przez aptekarza Gorlic w 1858 r. i przeprowadzki do Jasła. Bardzo wstawili się za nim Żydzi gorliccy. Kahał oferował nawet pokrycie części czynszu dzierżawnego[11].
            Łukasiewicz postanowił znaleźć w mieście dodatkowe źródło dochodów. Dotychczasowa praca w aptece nie wystarczała na utrzymanie się, opłatę czynszu i jeszcze nie starczała na finansowanie doświadczeń chemicznych. W 1856 r. starał się w magistracie o pracę w roli kasjera miejskiego, z rocznym wynagrodzeniem wynoszącym 200 florenów. Nie dostał jej z dwóch powodów. Po pierwsze nie pozwolono mu łączyć posadę kasjera miejskiego z pracą aptekarza. Musiał by się zrzec pracy w aptece. Drugim powodem (pamiętano mu) była jego działalność w latach 40. XIX w. w organizacjach spiskowych. Aptekarz nie mogąc znaleźć zatrudnienia w Gorlicach, wydzierżawił w 1857 r. w Jaśle drugą aptekę od spadkobierców po Józefie Palchu. W Gorlicach pomagał mu przy prowadzeniu apteki znajomy Walery Rogawski. W 1858 r. wdowa która dzierżawiła Łukasiewiczowi aptekę w Gorlicach, wyszła po raz drugi za mąż za urzędnika miejskiego i przeprowadziła się do Nowego Sącza. W myśl obowiązujących wówczas przepisów musiała aptekę wraz z koncesją odsprzedać. Gubernium we Lwowie nie wyraziło zgody na przydzielenie koncesji prowadzenia apteki Łukasiewiczowi (prawdopodobnie ten sam powód co w przypadku ubiegania się o stanowisko kasjera miejskiego – działalność spiskowa). W tej sytuacji aptekarz podjął decyzję o przenosinach do Jasła. Pod koniec 1858 r. sprzedał aptekę za 3000 florenów znajomemu Waleremu Rogawskiemu. Kolega Łukasiewicza dostał koncesję od gubernium we Lwowie na prowadzenie apteki. Łukasiewicz sprzedając aptekę pomógł koledze, który mógł się już ożenić, taki był warunek jego teściów – miał prowadzić własną aptekę. W tym samym roku w wyniku konkursu rozpisanego przez rząd krajowy nabył  w posiadanie aptekę w Brzostku. Po czterech miesiącach sprzedał aptekę innemu koledze z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Porfirowi Zieniewiczowi[12]. Została już mu tylko dzierżawiona apteka w Jaśle. Do Gorlic już nigdy nie powrócił. Spędził w mieście nad Ropą cztery lata prowadząc działalność farmaceutyczną i społeczną.
           
Oryginalny wpis w Księdze Miejskiej Gorlic – 1857 r. – dotyczący Ignacego Łukasiewicza
Źródło: Muzeum Regionalne PTTK w Gorlicach, fot. Sławomir Mrozek


W Gorlicach w ciągu tych czterech lat propagował swój wynalazek. Zwrócił się w tym celu – jak twierdzi Konstanty Laskowski, późniejszy urzędnik miejski[13] – do miejscowych blacharzy, aby sporządzili większe i mniejsze naczyńka z blachy wedle wzorów przez siebie podanych[14]. Huta szkła właścicielki Miłkowskiej w Odernem k/Uścia Gorlickiego wykonała mu elementy szklane do lamp (szkiełko i zbiornik na naftę)[15].
            W pierwszej połowie 1854 r. w Gorlicach–Zawodziu[16] na skrzyżowaniu dróg do Sękowej i Wysowej, dzięki Łukasiewiczowi została zapalona przez gorlickich rajców pierwsza na świecie uliczna lampa naftowa[17]. Według opowiadań starych mieszkańców w miejscu tym „straszyło”, dlatego ludzie bali się tam chodzić nocą. Dla wykorzystania tego przesądu, magistrat gorlicki to miejsce jako pierwsze postanowił oświetlić[18]. W miejscu w którym dokonano tego wydarzenia znajduje się pomnik – kapliczka przedstawiająca Chrystusa Frasobliwego. Na dole, u stóp postumentu umieszczona została tabliczka z napisem: „Tu została zapalona w roku 1854 pierwsza w świecie naftowa lampa uliczna”.
            Zapalenie lampy naftowej w Gorlicach doprowadziło do rywalizacji z innymi ośrodkami w których działał w późniejszym okresie Ignacy Łukasiewicz tj. Bóbrką i Krosnem. Muzeum PTTK w Gorlicach nie posiada niestety przekonywujących dowodów, natomiast Muzeum w Krośnie dysponuje szczątkowymi materiałami źródłowymi opisującymi działalność naftową Łukasiewicza w Krośnie. Jedynym bezspornym faktem jest to, że gorlickie Muzeum posiada Księgę Miejską świadczącą o jego pobycie w Gorlicach i prowadzeniu badań nad naftą właśnie w latach 50. XIX w. To w mieście nad Ropą rozpoczął działalność naftową[19].
            Ignacy Łukasiewicz w czasie swojego pobytu w Gorlicach po nieudanych próbach współpracy z księciem Jabłonowskim, nawiązał kontakty z innymi przedsiębiorcami. Nowym właścicielem Sękowej (po Jabłonowskim) został Jan Szymonowicz. Ów przedsiębiorca założył 2 szyby – „Barbarę” i „Józefa” – które przynosiły zyski. Pracę miał ponoć finansować sam Łukasiewicz. Pomagał również finansowo Wiluszowi założyć kopalnię w Krygu k/Gorlic. Doradzał dr Mikołajowi Fedorowiczowi budowę destylarni ropy w Siarach, oraz właścicielowi Bystrej Marcelemu Groblewskiemu szukającemu ropy w Szymbarku[20]. Nie ma dostatecznych dowodów na pomoc finansową innych kopalń w „Gorlickiem”. Z końcem 1853 r. znane było wydobywanie ropy ze studzien w: Ropie, Szymbarku, Kobylance, Krygu, Libuszy, Lipinkach i Sękowej. Jednak takie kopalnie w: Męcinie Wielkiej, Siarach i Lipinkach uzyskały sławę już w latach 60. XIX w. W tym okresie odkryto pokłady asfaltu w Męcinie i Dominikowicach. W czasie pobytu Łukasiewicza w Gorlicach zbudowano wiele prymitywnych destylarni, m. in. w Szymbarku, Gorlicach i Ropicy Polskiej[21].
            Felicjan Łodziński jeden z pionierów przemysłu naftowego w Galicji podał wiadomość którą otrzymał od swojego szefa Mikołaja Fedorowicza, jakoby Łukasiewicz założył z nim do spółki pierwszą destylarnię ropy naftowej przed 1856 r. w Siarach k/Gorlic.
Nie ma dostatecznych dowodów by podtrzymać tą tezę[22].
Dwutygodnik naftowy „Górnik” wydawany był w latach 1882–1886 r. (w drukarni w Tarnowie)  przez „Krajowe Towarzystwo Naftowe”, które miało swoją siedzibę w Gorlicach
Źródło: Muzeum Regionalne PTTK w Gorlicach, fot. Sławomir Mrozek
            Aptekarz nawiązał w tym czasie kontakt z Tytusem Trzecieskim, zamożnym ziemianinem z okolic Krosna. Ziemianin dowiedział się o Łukasiewiczu podczas pobytu we Lwowie. Był tam, ponieważ chciał dowiedzieć się czy odkryta przez niego ropa na jego posiadłości może zostać wykorzystana w przemyśle. Przypadkowo spotkał Karola Lancego, który opowiedział mu o Łukasiewiczu - gdy ten już przebywał w Gorlicach. Do spotkania doszło w 1854 r. za sprawą właściciela miasta – Miłkowskiego. Od tego momentu Trzecieski miał dostarczać aptekarzowi ropę naftową, a ten miał ją poddawać rafinacji i destylować. Obaj mieli dzielić się zyskami. Po zawarciu umowy ustnej z aptekarzem, Trzecieski udał się do swojego sąsiada Karola Klobassy. Ojciec Karola nabył od rządu austriackiego posiadłości niedaleko Krosna – Zręcin i Bóbrkę. Klobassa zgodził się na wykopanie szybu na swojej posiadłości przez Trzecieskiego i Łukasiewicza. Nie znał jeszcze prawdziwych właściwości ropy naftowej. S. Brzozowski w swoim dziele pt. „Ignacy Łukasiewicz” podał, że w 1854 r. w Bóbrce powstała pierwsza na ziemiach polskich kopalnia ropy naftowej. Spółka nie przynosiła wielkich dochodów[23]. W 1856 r. aptekarz dzięki pomocy brata Tytusa Trzecieskiego – Franciszka, założył niewielką destylarnię w Ulaszowicach[24]. Roczny zysk ze sprzedaży produktów naftowych szacowano od 1000 do 2000 guldenów. Założenie do spółki z Trzecieskim kopalni w Bóbrce i destylarni w Ulaszowicach spowodowało przeniesienie się aptekarza do Jasła[25].
            Walery Rogawski wieloletni współpracownik Ignacego Łukasiewicza podaje warunki w jakich farmaceuta pracował w aptece w Gorlicach: „W pokoju frontowym domu, gdzie dziś się znajduje magistrat miasta Gorlic, znajdowała się właściwa izba ekspedycyjna apteki,  zaś w sąsiedniej nyży, w kącie stał kociołek metalowy z pokrywą z otworami i śrubami, a od kociołka tego przeprowadzał różne rurki ołowiane, a częściowo szklane. Sprowadzał w naczyniach ropę z okolicznych wsi (…) wlewał ją do tego kociołka i gotował (…)  Po pewnym czasie wytwarzał się i wypływał z kociołka temi rurkami jakiś żółtawy płyn (…) co się łatwo i silnie palił (…) wybuchał często, a rozlewając się był trudnym do ugaszenia (…) Razu pewnego, a było to w niedzielę, gdy ludzie szli do kościoła na ranne nabożeństwo, coś się tam w tym kociołku, w tych rurkach nie domknęło czy zepsuło, płyn się wylał na zewnątrz, a zapaliwszy się od pobliskiego ogniska – wybuchnął. Kociołek wraz z wszystkimi przyrządami stanął w płomieniach, zagrażając aptece i całemu budynkowi. Zaczęto na gwałt kociołek zalewać wodą, ale ten dziwny płyn nie tylko nie przygasł, lecz pod wpływem wody jeszcze bardziej się palił. Wpadnięto wreszcie na pomysł i ostatecznie kocami, kołdrami i pierzynami zdołano pożar stłumić”[26].
            Po latach można było zobaczyć jeszcze ślad tego wypadku na ścianach budynku. Łukasiewicz przeniósł swój destylacyjny kociołek do piwnicy. Tam dokonywał doświadczeń z naftą. Oprócz tego interesował się konstrukcją lamp naftowych. Ofiarowywał swoim klientom lampy naftowe żeby zareklamować nowy rodzaj oświetlenia. Aptekarz dla swoich wyrobów nie używał nazwy „nafta”, ale dostosowywał się do istniejących i uznanych w handlu nazw innych materiałów oświetleniowych. Na obszarze Galicji nadał „nafcię” nazwę „nowej kamfiny”. Nazwa była jeszcze używana do początków XX w.[27]
           
Metryka ślubu Ignacego Łukasiewicza i Honoraty Stacherskiej (20.04.1857 r. Kościół p.w. N.M.P.  w Gorlicach)
Źródło: Muzeum Regionalne PTTK w Gorlicach, fot. Sławomir Mrozek
Będąc jeszcze w Gorlicach w 1855 r. Ignacy Łukasiewicz zakochał się w swojej siostrzenicy Józefie Honoracie Marii Stacherskiej, córce Ernesta Dydak–Stacherskiego i Emilii z Łukasiewiczów. Dziewczyna mieszkała przez pewien czas w Rzeszowie. Honorata była 15 lat młodsza od Ignacego. Była wrażliwą osobą. Podzielała poglądy demokratyczne Łukasiewicza. Ze względu na bliskie pokrewieństwo, formalności prawne, cywilne i kościelne, aptekarz musiał czekać 16 miesięcy. Ślub odbył się 20 kwietnia 1857 r. w kościele parafialnym pw. Najświętszej Maryi Panny w Gorlicach[28]. Świadkami byli: aptekarz i przyjaciel Ignacego – Walery Rogawski oraz lekarz powiatowy w Jaśle – Alojzy Krziż. W lutym 1858 r. urodziła im się córka Marianna[29]. Niestety zmarła po 22 miesiącach na niewydolność płuc i została pochowana już w Jaśle. Ignacy Łukasiewicz bardzo mocno to przeżył, tym bardziej że to była ich ostatnia córka jaką mieli mieć[30].
            Ignacy Łukasiewicz mimo opuszczenia Gorlic w 1858 r. i kontynuowania kariery naftowej, nie zapomniał o mieście w którym spędził kilka lat. Udzielał pomocy finansowej i rad wszystkim tym którzy się do niego zgłosili. Pomagał przy zakładaniu kopalń i rafinerii m. in. w powiecie gorlickim. W 1873 r. Łukasiewicz razem z A. Fauckiem założył kopalnię w Wójtowej. W 1874 r. doradzał przy budowie i uruchomieniu przez Mikołaja Fedorowicza rafinerii w Ropie k/Gorlic. Rafineria należała do spółki Łukasiewicz – K. Klobassa – F. Stokowski – M. Fedorowicz. Wybudowano tam także destylarnię. Przerabiano rocznie 286 wagonów ropy[31].
            W grudniu 1873 r. podczas zgromadzenia przedsiębiorców naftowych w Gorlicach podjęto uchwałę o powołaniu stowarzyszenia naftowców. W 1876 r. w Jaśle zawiązano nieformalny komitet dla popierania interesów przemysłu naftowego z Ignacym Łukasiewiczem na czele. W 1877 r. we Lwowie podczas kongresu naftowego, przyjęto statut towarzystwa, opracowany przez Wojciecha Biechońskiego, burmistrza Gorlic w latach 1888–1902. Dnia 8 czerwca 1879 r. Namiestnictwo zatwierdziło statut „Towarzystwa Naftowego dla Opieki i Rozwoju Przemysłu Górnictwa Naftowego w Galicji” z siedzibą w Gorlicach. Stowarzyszenie istniało aż do 1939 r. Dnia 12 kwietnia 1880 r. odbyło się konstytucyjne posiedzenie Towarzystwa. Zdecydowano na prezesa wybrać Łukasiewicza. Dnia 9 czerwca 1881 r. zrezygnował z pełnionej funkcji na rzecz Augusta Gorayskiego. Przyznano mu jednak tytuł honorowego kuratora. W 1881 r. Towarzystwo zmieniło nazwę na – „Krajowe Towarzystwo Naftowe”[32].
             „Krajowe Towarzystwo Naftowe” zachęcało do powoływania małych spółek polskich w celu zakładania kopalń i rafinerii. Było inicjatorem powstawania różnych organizacji naftowych. Broniło praw polskich kopalń i przeciwstawiało się obcemu kapitałowi w działaniach na rzecz korzystniejszych rozwiązań prawnych[33].
            „Krajowe Towarzystwo Naftowe” doprowadziło do wydania pierwszego w Polsce czasopisma naftowego – dwutygodnika „Górnik”. Pierwszy numer gazety ukazał się na tydzień przed śmiercią Łukasiewicza. „Górnik” był wydawany w latach 1882–1886. Redaktorem gazety był dr Stanisław Olszewski. W tym czasie ukazało się kilka numerów[34].
            Z początkiem lat 80. XIX w. Łukasiewiczowi udało się przekonać część działaczy naftowych do powołania zawodowych i średnich szkół naftowych oraz przygotowania warunków do utworzenia kierunków studiów. W lutym 1881 r. Krajowa Rada Górnicza przy Wydziale Krajowym jednomyślnie przyjęła wniosek o powołaniu naftowej szkoły górniczej. Staroście górniczemu – Henrykowi Wachtlowi – powierzono opracowanie statutu, regulaminu i kosztorysu rocznych wydatków szkoły. Szkoła miała za zadanie podnosić kwalifikację pracujących już w kopalniach i rafineriach. Zastanawiano się jedynie nad wyborem lokalizacji. Prowadzono na ten temat dyskusje, gdzie najlepiej umiejscowić taka szkołę. Brano pod uwagę stopień zaawansowania i wiedzy w zakresie wydobycia ropy naftowej i jej rafinacji. „Krajowe Towarzystwo Naftowe” zdecydowało o wybudowaniu szkoły w Gorlicach gdyż: „… poziom wykształcenia robotnika i polskiej ludności w zachodniej Galicji i w tym powiecie bez wątpienia stoi daleko wyżej aniżeli robotników i ludu wschodniej Galicji, można się więc spodziewać w szkole założonej w Gorlicach większej ilości uczniów i daleko lepsze rezultaty aniżeli w szkole umieszczonej we wschodniej Galicji”[35].
            Po śmierci w 1882 r. zasłużonego działacza naftowego, na Kongresie „Krajowego Towarzystwa Naftowego” obradującego 8 sierpnia w Przemyślu, wystąpiono m. in. z inicjatywą ufundowania w Gorlicach w miejskim szpitalu dwu miejsc dla górników, którzy ulegli nieszczęśliwym wypadkom. Niestety tak jak inne przedsięwzięcia, również i ten nie doczekał się realizacji[36].
            Gorlice i „Ziemia gorlicka” bardzo wiele zawdzięczają działalności Ignacego Łukasiewicza na tym terenie. Dzięki jego zainteresowaniom i pasji oraz pomocy miejscowych przemysłowców i rajców udało się zapalić w mieście pierwszą uliczną lampę naftową. To „epokowe” wydarzenie zapisało się już na „kartach historii”. Dzięki niemu o Gorlicach było „głośno” na całym świecie. Miasto stało się kolebką przemysłu naftowego. Odkrycie nowych właściwości ropy naftowej spowodowało powstanie wielu kopalń i destylarni na terenie powiatu gorlickiego. Do tych najważniejszych kopalń warto wymienić w: Kobylance, Libuszy, Krygu, Siarach, Sękowej, Dominikowicach i Lipinkach. Gorlice – stolica powiatu - stały się ważnym ośrodkiem przemysłowym i komunikacyjnym. Miasto bardzo się rozwinęło. W celu transportu surowca do Zagórzan wybudowano kolej w latach 80. XIX (odcinek Gorlice–Zagórzany liczący ok. 4 km). Z chwilą powstania w mieście w latach 80. XIX w. Fabryki Maszyn i Rafinerii w Gliniku Mariampolskim, do miasta zaczęli przyjeżdżać mieszkańcy innych miast i wsi w poszukiwaniu pracy. Miasto w tym czasie przeżywało swój „renesans”.


Bibliografia 
1. Muzeum PTTK w Gorlicach:
- Księga Miejska Gorlic
- Metryka ślubu Ignacego Łukasiewicza i Honoraty Stacherskiej
- Archiwum Konstantego Laskowskiego, Teka nr 70.
2. Bonusiak W., Szejk z Galicji, Ignacy Łukasiewicz 1822 – 1882, Rzeszów 2007.
3. Brzozowski S., Ignacy Łukasiewicz, Warszawa 1974.
4. Dębski J., Ignacy Łukasiewicz, narodziny przemysłu naftowego, Warszawa 1955.
5. Kachlik K., Organizacja przemysłu rafineryjnego [w:] Historia polskiego przemysłu naftowego, pod red. R. Wolwowicza, T. II., Brzozów – Kraków 1995.
6. Pabis T., Jan Zeh wynalazca nafty, Tuchów 2010.
7. Pabis T., Książę Stanisław Jabłonowski 1799–1878, Tuchów 2010.
8. Pabis T., Półtora wieku temu…, Tuchów 2002.
9. Sozański J. Z., Ignacy Łukasiewicz 1822–1882, życie, dzieło i pamięć, Gorlice – Bóbrka – Krosno 2004.
10. Światło z ziemi, pod red. M. Czajkowskiego, Gorlice – Krosno – Sanok 2003.
11. Ks. Wilk J., Parafia i kościół w Gorlicach w 100–lecie zbudowania, Gorlice 1992.

12. Zuzak J., Tak to z naftą było ! [w:] Wiek nafty, Zeszyt Naukowo–Historyczny, nr 1 (73), Krosno 2011.


[1] W. Bonusiak w dziele „Szejk z Galicji, Ignacy Łukasiewicz 1822–1882” podaje na s. 53, że: „W Gorlicach magister farmacji Jan Tomaniewicz dzierżawił aptekę od wdowy po jej właścicielu Juliuszu Bartce. Pod koniec 1854 r. Tomaniewicz przeniósł się do Brzeska, a dzierżawę po nim przejął Łukasiewicz. Możemy jedynie podać przybliżoną datę tego faktu. Zachowany pierwszy rachunek podpisany przez Łukasiewicza nosi datę 7 grudnia 1854 r., czyli przejęcie apteki w Gorlicach musiało nastąpić w ostatnich miesiącach tego roku”.
[2] Ibidem, s. 74.
[3] S. Brzozowski w dziele pt.: „Ignacy Łukasiewicz” s. 74, tak argumentuje decyzję I. Łukasiewicza o wyborze Gorlic: „…może już dawniej znał Tomaniewicza [dzierżawca apteki w Gorlicach do 1854 r.] i dowiedział się, że zamierza porzucić Gorlice, może namówił go do tego pracujący prawdopodobnie w tym czasie w tejże aptece kolega z Krakowa, Walery Rogawski, może wreszcie ułatwił otrzymanie tej pracy życzliwy mu w gruncie rzeczy i ustosunkowany Piotr Mikolasch ? Najmniej prawdopodobne - choć nie wykluczone – jest, że wpłynęła na tę decyzję bezpośrednia propozycja księcia Jabłonowskiego z Kobylanki k/Gorlic, „aby pracować wspólnie nad destylacją nafty, mając jej źródła pod ręką”.
[4] Łosie – wieś położona 14 km na południe od Gorlic.
[5] T. Pabis, Półtora wieku temu …, Tuchów 2002, s. 39.
[6] T. Pabis, Książę Stanisław Jabłonowski 1799–1878, Tuchów 2010, s. 8.
[7] Ibidem, s. 13.
[8] Ks. J. Wilk, Parafia i kościół w Gorlicach w 100–lecie zbudowania, Gorlice 1992, s. 255.
[9] Muzeum PTTK w Gorlicach [dalej: MG], Księga Miejska Gorlic.
[10] W. Bonusiak, op. cit., s. 137.
[11] Ibidem, s. 53.
[12] S. Brzozowski, op. cit., s. 78.

[13] Konstanty Laskowski – ur. 20 stycznia 1873 r. we Frysztaku (pow. Jasło), zm. 9 lutego 1956 r. w Gorlicach. Pracownik magistratu. Zajmował się m. in. kwerendą materiałów źródłowych dotyczących historii miasta. Poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej III kadencji. Zebrane przez niego dokumenty i listy wchodzą obecnie w skład „Archiwum Konstantego Laskowskiego” i znajdują się w Muzeum PTTK w Gorlicach.
[14] MG, Archiwum Konstantego Laskowskiego [dalej: AKL], teka nr 70 [dalej: T. nr 70].
[15] J. Z. Sozański, Ignacy Łukasiewicz 1822–1882, życie, dzieło i pamięć, Gorlice – Bóbrka – Krosno 2004, s. 22.
[16] Zawodzie – dzielnica Gorlic, po drugiej stronie rzeki Ropy.
[17] W. Bonusiak, op. cit., s. 81.
[18] Światło z ziemi, pod red. M. Czajkowskiego, Gorlice – Krosno – Sanok 2003, s. 14.

[19] Tak też podaje W. Bonusiak w dziele: „Szejk z Galicji, Ignacy Łukasiewicz 1822–1882, s. 108, że: „Rok 1854 okazał się rozstrzygający dla przyszłości Łukasiewicza. Stopniowo zaczął odchodzić od swej dotychczasowej profesji – aptekarstwa i stawał się nafciarzem”.
[20] J. Z. Sozański, op. cit., s. 22.
[21] Światło z ziemi, op. cit., s. 14.
[22] S. Brzozowski, op. cit., s. 84.
[23] T. Pabis w swoich opracowaniach poświęconych nafcie i Łukasiewiczowi (np. „Jan Zeh wynalazca nafty”, s. 34.) twierdzi że: „Klobassa, Trzecieski i Łukasiewicz zawiązali [dopiero] w 1861 r. spółkę ustną [S. Brzozowski podaje że w 1854 r.] (…) W 1872 r. Łukasiewicz wzniósł obelisk z okazji założenia kopalni w Bóbrce, na którym widnieje spory zapis: „Dla utrwalenia pamięci załozoney kopalni oleyu skalnego w Bóbrce WR 1854 Ignacy Łukasiewicz 4.11.1872”. Tu nasuwa się pytanie, jak mógł wspomniany Łukasiewicz wiercić szyby naftowe w 1854 r./pierwsze na świecie/w Bóbrce, gdy w tym czasie był prowizorem aptecznym Ludwiki Bartkowej w Gorlicach ?” Tak jak wcześniej wspomniałem (s. 6.) dwa ośrodki (Krosno i Bóbrka) rywalizują o „palmę pierwszeństwa”. Z kolei J. Zuzak w art. „Tak to z naftą było !” zamieszczonym w „Wiek nafty”, Zeszycie Naukowo–Historycznym, Nr 1 (73), Krosno 2011, s. 12, broni tezy S. Brzozowskiego jakoby faktycznie doszło do powstania pierwszej kopalni w Bóbrce w 1854 r. Jest wielce zastanawiające czy  możliwe jest żeby w 1854 r. Ignacy Łukasiewicz zajmował się kopalnią w Bóbrce i pracował w aptece w Gorlicach ? Chyba że przez ten czas apteki pilnował jego wspólnik Walery Rogawski ? Pozostaje ostatecznie sięgnąć do oprac. W. Bonusiaka pt. „Szejk z Galicji, Ignacy Łukasiewicz 1822–1882”, który podaje że: „Rok 1854 okazał się rozstrzygający dla przyszłości Łukasiewicza. Stopniowo zaczął odchodzić od swej dotychczasowej profesji – aptekarstwa i stawał się nafciarzem. W dużej mierze jest to zasługa Tytusa Trzecieskiego, właściciela Polanki, leżącej niedaleko Krosna. Ich pierwsze spotkanie opisane zostało drobiazgowo przez Anczyca i Bełzę…” Więc S. Brzozowski może ma rację ?
[24] Obecna dzielnica Jasła.
[25] Ibidem, s. 84.
[26] W. Bonusiak, op. cit., s. 53.
[27] S. Brzozowski, op. cit., s. 91. S. Brzozowski podaje, że Łukasiewicz zamawiał lampy z zagranicy. Nie wydaje mi się to za prawdopodobne, gdyż społeczeństwo zamieszkujące Galicję a szczególnie rejon gorlicki było bardzo biedne, nie byłoby je stać na zakup drogich lamp. Rejon gorlicki owszem wzbogacił się „dzięki nafcie” ale dopiero w latach 70. i 80. XIX w.
[28] MG, Metryka ślubu Ignacego Łukasiewicza i Honoraty Stacherskiej.
[29] J. Z. Sozański w dziele pt. „Ignacy Łukasiewicz 1822–1882, życie, dzieło i pamięć” na s. 25 podaje,  że córka urodziła się już w Jaśle – „w dniu 1 lutego 1858 r. w Jaśle przychodzi Łukasiewiczom na świat córka, której nadano na chrzcie imię Marianna”.
[30] J. Z. Sozański, op. cit., s. 24.
[31] Ibidem, s. 55.

[32] W. Bonusiak, op. cit., s. 142.
[33] K. Kachlik, Organizacja przemysłu rafineryjnego  [w:] Historia polskiego przemysłu naftowego, pod red. R. Wolwowicza, T. II., Brzozów–Kraków 1995, s. 165.
[34] MG, AKL, T. nr 70.
[35] W. Bonusiak, op. cit., s. 141.
[36] Ibidem, s. 154.