.

Jak co roku, wraz z nastaniem czerwca udajemy się na przerwę wakacyjną. Kolejny nowy post na naszym blogu pojawi się w niedzielę, 3 września. Jednocześnie cały czas zapraszamy na naszą stronę na Facebooku, gdzie przez cały letni okres niezmiennie będziemy prezentować ciekawostki historyczne związane z regionem, jak zdjęcia, ogłoszenia prasowe, itp.

Śledź nowe posty

niedziela, 20 listopada 2016

Tragedya Gorlic - odezwa z roku 1915.

Tragedya Gorlic



Otrzymujemy następującą odezwę:
Przez pięć miesięcy nieprzerwany, grzmiący huk armat wprawiał w drgania nietylko powietrze. Ziemia i mury trzęsły się w posadach. Setki wielkich i mniejszych pocisków z piekielnym chichotem spadały codzień na miasto, rozdzierając lub w gruzy waląc najsilniejsze budowle. – Nieustający turkot karabinów maszynowych przerażeniem napełniał mieszkańców. Setki tysięcy kul – przelatując jak osy w różnych kierunkach siały śmierć i spustoszenie. Blisko 600 osób cywilnych raniono wśród walk, – z tych prawie połowa zmarła. Na 650 domów w mieście – nie został ani jeden cały, a zaledwie czterdzieści kilka jest takich, w których mimo uszkodzeń jeszcze mieszkać można. Z 7000 mieszkańców było w mieście w chwili wtargnięcia wroga przeszło 2000 osób. Skoro tylko zaczęły się walki artyleryi, cała ludność w śmiertelnej trwodze o życie i mienie – w podziemiach spędzała ciężkie dni ta zbolała  rzesza ofiar światowej wojny. Przekradano się tylko w nocy, aby wydostać trochę żywności. Kto padł po drodze od kul – umierał bez pomocy. Zwłoki zabitych leżały tygodniami po ulicach i placach oczekując pogrzebu.
Nadszedł nareszcie pamiętny dzień 2 maja. Data ta w historyi zapisze się niezatartemi zgłoskami, a obok niej stać będzie na zawsze utrwalona nazwa naszego miasta.
Sławnemi stały się Gorlice, bo tu powiódł się atak, który przełamał front nieprzyjaciela – ale sławnem jest dziś to miasto także dlatego, że na niem ogień i miecz wycisnęły swe straszne piętno.
Odeszli wrogowie, ale opuszczając miasto – pozlewali naftą te domy, które od kul armatnich ocalały i spalili wszystko, co się spalić dało. I oto dziś widzieć można tylko stosy zwalisk, poszczerbione mury bez dachów i okien i sterczące ku niebu okopcone kominy.
Najboleśniejszy już chyba widok przedstawiają ruiny kościoła.
Mieszkańcy stracili całe mienie ruchome i nieruchome.
Wśród szpalerów zamarłych domów snują się jak cienie – pochylone zgnębieniem postacie mieszkańców.
Takie to ślady zostawiła u nas światowa wojna.
Rodacy! Przyjdźcie z pomocą. Rzućcie na ratunek ciężko dotkniętych braci – ile kto może. Otrzecie datkiem Waszym niejedną łzę zbolałych, uchronicie przed zwątpieniem i ostateczną nędzą niejedną egzystencję.
Gorlice, w czerwcu 1915.

Komitet ratunkowy miejski.     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz