poniedziałek, 12 października 2015

Maciej Bajorek, Pierwsza wojna światowa oczami żołnierza polskiego w armii austro-węgierskiej. Część III.


Na podstawie wojennej korespondencji Jana Bajorka z Rzepiennika Suchego.



List Jana Bajorka do matki Wiktorii.
1 stycznia 1916 r.
Zbiory prywatne Macieja Bajorka.
Pierwszy list w 1916 roku Jan wysłał w dzień rozpoczynający nowy rok, 1 stycznia, do matki. Minęło parę miesięcy od czasu poprzedniej korespondencji, ale Jan odpowiednio to wytłumaczył. Niestety, z powodów wojennych i zintensyfikowania działań zaczepnych nie mógł pisać listów, wskutek braku czasu, jak i zakazu wyższego dowództwa. W tym czasie otrzymał tylko jeden list od rodziny. Był on dla niego swoistą skarbnicą wiedzy o warunkach panujących w domu, ale jego treści możemy jedynie się domyślać. Ten list otrzymał również z pewnym opóźnieniem, gdyż w tym czasie nie przekazywali żołnierzom żadnej korespondencji. Pisał w liście, że dowiedział się o ich zdrowiu i powodzeniu. W domu wszyscy byli zdrowi, chociaż warunki socjalno-finansowe były na bardzo niskim poziomie. Jan, jako zawodowy rolnik i przykładny gospodarz był żywo zainteresowany kwestiami polowymi, m.in. takimi jak zebranie pszenicy i żyta z pola. Dowiedział się również o doli i niedoli życiowo – rolniczej „ujka” i ciotki”. Praca na roli w tamtym okresie wojennym była wyjątkowo ciężka, a zbiory mniejsze niż się spodziewano. Jan informował rodzinę, iż starał się dowiedzieć o wojennym losie jego przyjaciele z rodzinnej wsi, Jaśka Słoniny. Niestety, ten fragment listu został odpowiednio wymazany przez cenzurę. Dowiadujemy się jedynie, że poszukiwany Jasiek Słonina służył przy 16. Regimencie 2. Kompanii. Jan starał się ustalić jego dokładny los, ale niestety bez rezultatu.
List Jana Bajorka do matki Wiktorii.
1 stycznia 1916 r.
Zbiory prywatne Macieja Bajorka.
Jasiek Słonina owszem służył w składzie tej jednostki, ale żadnych szczegółowych informacji o jego losie nie udało się ustalić. Nie wiadomo czy przeżył, czy został ranny i zabrany do szpitala. U Jana ze zdrowiem najprawdopodobniej było wszystko w porządku, chociaż daje do zrozumienia że wojenne szczęście przeżycia może nie trwać wiecznie. Jan również w tym liście starał się dowiedzieć o bieżących sprawach jego rodzinnej miejscowości. Nurtowały go sprawy ewentualnego ożenku znajomych czy też innych spraw czysto wiejskich, takich jak chociażby sprawy rodzimej parafii. Był także żywo zainteresowany  nowymi powołaniami do wojska z macierzystego Rzepiennika i okolic. Chciał wiedzieć, komu udało się dostać przepustkę i urlop. Prosił o potwierdzenie otrzymania zdjęć z frontu. Oczywiście list kończył pewnego rodzaju boskim pozdrowieniem, aby Bóg sprawił, że niebawem wróci do rodzinnego domu.
List Jana Bajorka do matki Wiktorii.
28 lutego 1916 r.
Zbiory prywatne Macieja Bajorka.
Kolejny list będący w zbiorach rodzinnych datuje się na 28 lutego 1916 roku.  Jan potwierdzał otrzymanie listu od rodziny. Po raz pierwszy pisał bardziej negatywnie o swoim zdrowiu, ale w ten sposób, aby cenzura nie mogła tego zabronić i wymazać. Użył stwierdzenia: jestem nie bardzo zdrowy. Najpewniej odniósł poważniejsze rany, o których musiał rodzinie powiedzieć w sposób niejednoznaczny.  Wspominał po raz kolejny o swoim wojennym powodzeniu, które może zmienić się w każdej chwili.  Na razie żył, ale co przyniosą następne dni, nie wiadomo. Wspominał również o Boskiej Opatrzności, od której dużo zależy.
List Jana Bajorka do matki Wiktorii,
 22 marca 1916 r.
Zbiory prywatne Macieja Bajorka.
Pomimo intensywnych działań wojennych Janowi udało się napisać kolejny list w dość krótkim czasie. 22 marca 1916 roku wysłał list z ogólnymi informacjami na temat swojej sytuacji. Na szczęście pisał o tym, że już jest zdrowy i nie narzeka na swoją kondycję. Szybko doszedł do siebie i mógł wziąć udział w wojennych zmaganiach. Wspominał, że otrzymał wcześniejszą kartkę od rodziny z dość przełomową informacją. Mianowicie, ojciec Klemens Bajorek, napisał z dalekiej Ameryki o swojej sytuacji życiowej. Przede wszystkim miał się dobrze, żył i tęsknił za rodziną. Jan był uradowany faktem nawiązania korespondencji ojca z rodziną. Sugerował, aby kontynuowali ją i w miarę na bieżąco go o tym informowali. Donosił rodzinie o warunkach pogodowych niekorzystnych dla  rozpoczęcia pracy na roli przez tutejsze osoby, trudniące się pracą w gospodarstwie rolnym. W końcowym fragmencie zwracał się do rodziny z prośbą o modlitwę do Boga o jego zdrowie i wojenne powodzenie. Najwyraźniej walki na froncie włoskim były coraz bardziej zacięte. Jan coraz bardziej obawiał się o swoje życie, dlatego poprosił rodzinę o wstawiennictwo u Boga, w którego opatrzność i dobroć tak gorliwie wierzył on i jego rodzina .
List Jana Bajorka do matki Wiktorii.
18 kwietnia 1916 r.
Zbiory prywatne Macieja Bajorka.
Kolejny list Jan napisał po okresie aż jednego miesiąca, co może oznaczać intensywny udział w działaniach wojennych. Pisał do drogiej mamy, iż jest zdrowy, ale nadal niespokojny sytuacją na froncie. Nie wiedział co przyniesie następny dzień. Był bardzo zasmucony tym, iż bezskutecznie zabiegał o urlop na czas Świąt Wielkanocnych. Niestety, nie dane mu było spędzenie Świąt Zmartwychwstania Pańskiego przy rodzinnym stole. Przekazał znajomej, Stefci, 20 koron, które zaginęły w drodze. Wiadomo jak trudna była sytuacja finansowa żołnierzy, więc strata kwoty 20 koron była dość druzgocąca. Jan cieszył się, iż jego przyjaciel z rodzinnej miejscowości i wojennej tułaczki, Jasiek Słonina, odpisał na listy jego rodziny, żył i miał się dobrze. Cieszyło go, że w rodzinnym domu nikt nie narzekał na sprawy zdrowotne.  Z karty pocztowej dowiadujemy się, że aktualnie jego jednostka wojskowa stacjonowała w Bochni, która jest oddalona od rodzinnego Rzepiennika zaledwie o 50 kilometrów .
List Jana Bajorka do matki Wiktorii.
6 maja 1916 r.
Zbiory prywatne Macieja Bajorka.
6 maja 1916 roku wysłał list do mamy właśnie z Bochni pod Krakowem. Otrzymał dwie kartki od rodziny, która poinformowała go o bieżącej sytuacji w domu i co ważne w gospodarstwie. Najprawdopodobniej rodzina straciła posiadane wcześniej konie, które były niezbędne do uprawiania rzemiosła rolniczego. Jan bardzo nad tym ubolewał i wyrażał zaniepokojenie w jaki sposób rodzina poradzi sobie na gospodarstwie w takiej sytuacji. Nie mógł im nic poradzić ponad to, że niestety muszą jakoś egzystować bez tych koni. Pytał  czy jego przyjaciel, Jasiek Hołda utrzymywał korespondencyjny kontakt z nimi. Sam Jan wymienił z Jaśkiem Hołdą 2 listy podczas Świąt Wielkanocnych, w których poinformowali się wzajemnie o sytuacji na wojnie i warunkach panujących w swoich oddziałach. Jan wcześniej dowiedział się, iż jego koledzy ze wsi zostali powołani do wojska, pytał więc rodzinę o przydział wojskowy Wojtka i Michała Romanów i czy przejdą ze swoją jednostką na front włoski. Był również ciekawy o krewnego z pobliskiej wioski o nazwie Sitnica. Chciał znać jego dokładne położenie, gdzie i w jakiej formacji służy. Oczywiście pytał z ciekawości o sprawy swojej miejscowości i ludności tam zamieszkującej.  Na sam koniec Jan zwracał się do rodziny z prośbą oto, aby pisali do niego często, gdyż jest żywo zainteresowany jak u nich wszystko wygląda.
List Jana Bajorka do brata Wojciecha.
9 maja 1916 r.
Zbiory prywatne Macieja Bajorka.
Następny list adresował do brata Wojtusia, 9 maja 1916 roku. Było to spowodowane tym, że chciał bratu podziękować za dwie wcześniej otrzymane kartki, z których dowiedział się o zdrowiu i powodzeniu w domu. Mówił o tym, że jest zdrowy i nie narzeka na wojenne szczęście, które na razie mu dopisywało. Jan poruszył temat koni, które zniknęły z rodzinnego gospodarstwa. Prosił brata o dokładne opisanie zaistniałej sytuacji z utratą koni. Miał nadzieję, że uda mu się coś doradzić rodzinie w kwestii, być może odzyskania zwierząt. Ciekawiły go nadal ożenki znajomych, a także  sprawy pogrzebowe we wsi, co patrząc na relacje panujące w rodzinnej miejscowości, nie jest niczym dziwnym. Żyjąc w małej społeczności, ludzie byli żywo zainteresowani sprawami sąsiadów czy znajomych. Jan podjął temat Jaśka Hołdy i korespondencji z nim. Dowiadujemy się, że Jasiek owszem pisywał często do domu, ale niestety niewiele listów z niego otrzymywał. Prosił brata o wysłanie mu gazety i paru centów, bo już zaistniała możliwość wysyłania tego typu rzeczy. Jednocześnie wspominał o tym, że to nie jest najważniejsze. Był świadomy biedy panującej w rodzinnym domu. Owszem rodzina wysłałaby mu ostatni grosz na front, ale sam źle by się czuł z tą świadomością, że w domu taka bieda, a on jeszcze ich wykorzystywał. Pytał o znajomą Stefkę, czy odwiedza ich w domu. Niestety, Jan z przyczyn niezależnych od siebie, zaniechał z nią kontaktu. Chciał wiedzieć co u niej, gdyż pisali ostatnio do siebie już 5 miesięcy temu.  Śmiem przypuszczać, że wspomniana Stefcia była osobą bliską jego sercu w tamtym okresie. Jan obiecał bratu, że gdy szczęśliwie powróci z wojennej zawieruchy do rodzinnego domu, to mu opowie wszystko z najmniejszymi szczegółami. Starał się udzielić bratu kilku niezbędnych wskazówek względem pracy w gospodarstwie, gdyż zaledwie kilkunastoletni Wojtuś nie był doświadczonym gospodarzem. Jan mówił o sprawach związanych z ogrzewaniem domu. Przypuszczał, że być może brakuje im materiałów drzewnych do ogrzewania. Sugerował, aby cięli grubsze olszyny z rodzinnego lasu. Usilnie prosił Wojtusia o to, aby pomagał mamie i serdecznemu „ujkowi”, ile tylko może. Napominał go, iż nie może dopuścić do dużej biedy w domu. Jan mówił, że on przeżył już kiedyś taką biedę. Po raz kolejny pytał o kolegów, Romanów- Wojtka i Michała. Chciał wiedzieć, w której dokładnie kompanii służą. Najpewniej zależało mu na nawiązaniu z nimi korespondencji bądź być może na możliwości spotkania. Na koniec prosił go o rychłe odpisanie na list, gdyż chciał być na bieżąco ze sprawami domowymi. Cały list utrzymany był w bardzo serdecznym tonie. Uderza z niego olbrzymia miłość braterska, troska o młodsze rodzeństwo i zainteresowanie ich problemami. Jan był niezwykle emocjonalnie związany nie tylko z matką, ale również z młodszym bratem i siostrą .
List Jana Bajorka do brata Wojciecha.
9 maja 1916 r.
Zbiory prywatne Macieja Bajorka.
29 maja 1916 roku Jan wysłał list do mamy. Dziękował za otrzymanie gazety i skromnej kwoty pieniężnej o którą prosił brata we wcześniejszym liście. Niestety, małego pakunku z domu jeszcze nie otrzymał. Mówił, że jeszcze będzie musiał na niego poczekać, gdyż tego typu rzeczy bardzo długo szły wojenną pocztą. Najbardziej uradowany był z otrzymania gazety wiejskiej. Prosił o częste wysyłanie mu kolejnych numerów, gdyż czytanie tej gazety sprawiło mu wiele radości. Pytał rodzinę o sprawy związane z gospodarstwem, czy wspomniana wcześniej Stefka przychodziła im pomagać. Również pytał o to, czy Jasiek Słonina żyje, czy też poległ na wojennym froncie. Niestety, nie miał już z nim kontaktu i bardzo go to niepokoiło.


              List Jana Bajorka do matki Wiktorii. 29 maja 1916 r. Zbiory prywatne Macieja Bajorka.

Fragmenty pracy licencjackiej napisanej pod kierunkiem dr. hab. Dariusza Nawrota, obronionej w Instytucie Historii Wydziału Nauk Społecznych na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach w roku 2013.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz