.

Jak co roku, wraz z nastaniem czerwca udajemy się na przerwę wakacyjną. Kolejny nowy post na naszym blogu pojawi się w niedzielę, 3 września. Jednocześnie cały czas zapraszamy na naszą stronę na Facebooku, gdzie przez cały letni okres niezmiennie będziemy prezentować ciekawostki historyczne związane z regionem, jak zdjęcia, ogłoszenia prasowe, itp.

Śledź nowe posty

piątek, 2 października 2015

A. Wójcik, Fabryka głosi swoją śmierć - likwidacja rafinerii w Libuszy, artykuł prasowy z roku 1937.

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.

Fabryka głosi swoją śmierć
Gorlice, 16 grudnia

Zamknięta obecnie rafinerja nafty w Libuszy. 
W zamglony dzień przed samem południem odezwał się przeraźliwy i żałosny głos syreny fabrycznej. Przeciągłe jego echo rozdarło szeroko i daleko ziąb wilgotnego, zimowego powietrza.
Wśród ośnieżonych pól okolicznych, na wzgórzach, w nizinach rzecznych i na urwistych brzegach, wszędzie gdzie tylko przez mgłę z dala widnieją smukłe wieżę szybów naftowych, ustała na chwilę praca. Przycichł stukot motorów. Umilkły dźwięki żelaziwa i świdrów wiertniczych. Zmieszała się i nagle urwała się ta znana stara melodyja górnika naftowego, rozbrzmiewająca bez ustanku z korony wieży wiertniczej „ Heja – hej – gotów”.
Jakiś dziwny smutek oblekł znienacka twarze wszystkich pracujących w samem środku gorlickiego Zagłębia Naftowego. – Skrzypnęły drzwi chat rozsiadłych na połogich zbozach pagórków, otaczających małą, zaciszną dolinę z omszałym starodawnym kościółkiem drewnianym w pośrodku. Na progach chatach zamajaczyły przestraszone postacie dzieci i starców
- Fabryka huczy o tej porze. Pewnie ktoś z pracujących umarł – wyszeptały nieśmiało czyjeś wargi. Tak było zawsze głos syreny oznajmiał wszystkim o śmierci robotnika fabrycznego. Głos syreny fabrycznej towarzyszył zmarłemu w jego ostatniej ziemskiej drodze i żegnał go zawodzeniem i jękiem przed złożeniem do mogiły na wieczny odpoczynek.
Dziś głos syreny raf. Nafty w Libuszy jest jakiś niesamowity – trzykrotnie przerywany, brzmi dłużej. Tym razem nikt nie umarł z robotników, a fabryka ich żegna długo, żałośnie. Dziś głos syreny wzbudza u wszystkich lęk, a zarazem żal.
Dziś syrena oznajmi wszystkim śmierć fabryki, własną śmierć. Dziś syrena ogłasza pogrzeb fabryki w Libuszy, a w głosie jej słychać nieutulony żal – do kogo? Do człowieka, który jej śmierć zadał!!! –
Przed czeluściami pieców, obok kotłowni stoją palacze. W oczach ich odbija się czerwony żar węgli. Sięgnęli po konwie z wodą. Zimny strumień zalał ogniska. Stanęły turbiny parowe, ucichły generatory, wsparły się o siebie, znieruchomiały tryby u kół w maszynach. Ustał i zamarł głos syreny, a z nim skończyła raz na zawsze swój żywot fabryka.
Wieczorem już nie zabłyśnie światło białe w rafinerji w Libuszy. Ciemność otoczy i przylgnie do czarnego żelaziwa kotłów, aparatów i maszyn, a pod jej płaszczem wylęgnie się rdza, która rudemi ustami gryźć będzie metal błyszczący. A potem przyjdą robotnicy z młotami ciężkiemi, rozkują maszyny – wielkie zbiorniki – kotły – część żelaziwa pojedzie na dalszą służbę w świat, część jako złom powędruje do huty.
Ale ze śmiercią fabryki zamarła i praca w Libuszy. Obcy kapitał zlikwidował bez powodu warsztat pracy. Kilkuset pracowników znalazło się nagle i najmniej spodziewanie bez pracy – bez chleba. Wprawdzie wzięli ochłap odprawy, ale mało z nich doceniło ten palący ich w dłonie pieniądze. Wielu z nich zapiło pogrzeb fabryki i swą własną dolę bezrobotnego, a wzgardzony pieniądz wnet znikł w przepastnych kieszeniach szynkarzy.
Dzieło Skrzyńskich i Noblów, rafinerja nafty w Libuszy – legła w ruinie, która będzie nocną porą postrachem dla spóźnionych przechodniów. 

Adam Wójcik


Ruiny rafinerii w Libuszy obecnie. Fot. Stanisław Niemiec.








3 komentarze:

  1. Mój pradziadek tam pracował, w domu jest jeszcze trochę dokumentów z tamtego okresu. Z tego co słyszałam to Nobel wyczuł wcześniej, że zbliżają się straszne czasy i postanowił wyjechać do Ameryki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli miałaby Pani ochotę podzielić się z większym gronem swoimi skarbami, to prosimy o nadesłanie materiału a na pewno chętnie go opublikujemy. pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  3. tak tylko że te ruiny zlikwidowano ostatnio....

    OdpowiedzUsuń