.

.

PRZERWA WAKACYJNA

Przerwa wakacyjna. Na kolejny nowy post na naszym blogu zapraszamy już w niedzielę 2 września. Za to cały czas niezmiennie zapraszamy na naszą stronę na facebooka, gdzie bez przerwy wakacyjnej publikujemy ciekawostki historyczne.

Śledź nowe posty

wtorek, 31 marca 2015

Bitwa pod Gorlicami- Tarnowem w ówczesnej fotografii prasowej - część III.

Okopy pod Gorlicami.
Pobojowisko pod Gorlicami.

Rów strzelecki w parku byłego ministra Długosza pod Gorlicami. Fot. T. Chmura.

Zburzone pociskami rosyjskie rowy strzeleckie pod Gorlicami. Fot. T. Chmura
Rosyjskie rowy strzeleckie na Postroniu pod Gorlicami. Fot. T. Chmura.
Okopy w Staszkówce pod Gorlicami.
Zbombardowany las z rosyjskimi rowami strzeleckimi pod górą Postronie w Gorlickiem. Fot. T. Chmura
Zwłoki rosyjskich żołnierzy poległych podczas ataku na bagnety pod Gorlicami.

Zwłoki rosyjskich żołnierzy pod Gorlicami.

Zniszczone szańce rosyjskie.


Wobec płonących Gorlic. Rycina przedstawia chwilę, w której wojska sprzymierzonych po zapaleniu przez Rosyan Gorlic, miasta powiatowego w Galicyi nad rzeką Rezą [Ropą], zebrały się pod płonącem miastem celem pościgu nieprzyjaciela i wypędzenia go poza granice Galicyi.

poniedziałek, 30 marca 2015

Bitwa pod Gorlicami-Tarnowem w ówczesnej fotografii prasowej - część II.

Urząd pocztowy w Gorlicach zniszczony granatem.

Urząd pocztowy w Gorlicach zniszczony granatem.
Zburzony dom na rynku w Gorlicach.
Uszkodzony pociskiem pomnik powstańców 63 r. na cmentarzu gorlickim.



Gmach gimnazyum w Gorlicach.

Ogólny widok Gorlic z ul.Zielonej, po uprzątnięciu gruzów

Ulica Bankowa w Gorlicach. Fot. St. Kantorek


Ulica Trzeciego Maja w Gorlicach. Fot. St. Kantorek
Rynek w Gorlicach. Fot. T. Chmura
Widok na "Dworzysko" w Gorlicach.


Źródło u autorów.

piątek, 27 marca 2015

Biecz. Opis miasta z roku 1831.

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.


Miasto w obwodzie jasielskim, nad Ropą, mające magistrat i 1600 mieszkańców. Miasto niegdyś grodowe, a podług Świeckiego dawniej piękne i obronne. Leży na górze, której sam szczyt zajmuje wieża z zegarem przy ratuszu. Domy w gotyckim smaku budowane. Miasto murem dawniej opasane było, którego ślady zostały jeszcze. Południową stroną pod samym zamkiem płynie rzeka Ropa. Klasztor z kościołem bernardynów stoi na drugiej górze za miastem, skąd całe tegoż położenie najlepiej widzieć się daje. Kościół parafialny stawiany w smaku gotyckim w pierwszej połowie 16. wieku jest fundacji Mikoł. Ligęzy, kasztelana wiślickiego, starosty bieckiego, którego ciało w tymże kościele pochowane, jak świadczy nagrobek alabastrowy z wyobrażeniem jego w pancerzu, również z alabastru, w postaci leżącej wykutem, jak zwykle nagrobki rycerzów z wieku Onego. Nagrobek ten dla osobliwości pisowni i szczególności stylu przytaczam (*Mam go od W. Chwaliboga, który mi wiele notatek swoich, poczynionych w podróżach po Galicyi, udzielić raczył):

Ysz kazdisz się thu na szwiath człowiek rodzi
Z rąk Pańskich w the thu niskoscz pielgrzymowacz chodzi
Podobien w thym szinowi, kthori oicza szwego
Opuszczi z rozkazania ku dobremu iego.
A szadszy za zywotha na thym swoim grobie
Wszystkie dary czo mi dał wyliczałem sobie.
Naprzód mię urodziwszy w domu starozythnim
Opathrował i szczęscziem thak mogę rzecz zbythnim
 A na dworze króliów szwiethnych naprzód szpacholęthy
Bylem chowam pothymem  do dworzan przyięty
A w rychlim czasie chorązthwo nadworne mi dano
Z chorązthwa żydaczewskie zarazem przesłano,
Czechowskie Państhwo, w kielka liath Stharosthwo Bieczkie
A przythym Zawichoskie Państhwo tho nie wsziokie
Fortuny, za liath młodich wieku dziszieyszego
Kiedim usziadł na stholczu Państhwa Wiszliczkiego
Przisla mi szmiercz przeth oczy i thak szię iey zdało
Abi pod thim halabasztrem schowano me cziało.
Um. Roku 1578. maiąc lat 48.

Znajdują się w tym kościele inne jeszcze nagrobki, między innemi czytać można napis na cześć Bartłomieja Kromera dziada Marcina. Marcin Kromer kanonik krakowski, a potem biskup warmiński, dziejopisarz i statystyk polski, tu urodził się i w szkołach tutejszych pierwsze brał wychowanie. Z nizkiego pochodzący stanu zasługami tylko stopień senatora otrzymał, co dowodzi, że w Polszcze nie miano wyłącznie względu na samo tylko urodzenie, jak niektórzy mylnie utrzymywali, lecz i zasługi popłacały.
W kaplicy najpierwszej, po lewej ręce, znajduje się tegoż Marcina dotyczący się napis na blasze wyryty, wtedy kanonika krakowskiego. Jeden z obrazów prochem pokrytych, a znajdujących się na słupie pośrodku kościoła, pokazują za obraz naszego historyka.
Tu także urodził się Bogumił Krzystek, jezuita, rektor w kolegium prakiem, mąż uczony, zmarły w Krośnie r. 1622.
Przy kościele tym jest biblioteka autorów starych łacińskich i greckich. Biecz ma także instytut ubogich.
Zamek tutejszy zupełnie spustoszony i tylko wewnętrzny rozkład komnat, tudzież schody starożytne, czem był dawniej, zaświadczają. Z okien zamku piękny przedstawia się widok na okolicę górzystą, środkiem której daleko widzialna Ropa upływa.

Podług Naruszewicza mieszkało w tych stronach pokolenie sarmackie Bresów, od których część jedna Karpat wzięła nazwisko Beskidów, czyli Bieściadów. Od narodu tego mogła i nazwa Biecza pochodzić. Dotąd  w niektórych  dyalektach sławiańskich djabła biesem nazywają; czy nazwisko to nie pochodzi także od wyżej wspomnianych Biesów?    

środa, 25 marca 2015

Krzysztof Kusiak, Gorlickie w Wielkiej Wojnie 1914-1915. Wspomnienia, relacje, legendy.

W związku ze zbliżającą się 100. rocznicą bitwy pod Gorlicami-Tarnowem, w ostatnich dniach drukiem ukazała się publikacja autorstwa Krzysztofa Kusiaka Gorlickie w Wielkiej Wojnie 1914-1915. Wspomnienia, relacje, legendy.
Zamysłem autora było zaprezentowanie pierwszowojennych krwawych zmagań pod Gorlicami z perspektywy  naocznych świadków tych wydarzeń tj. przede wszystkim ciężko doświadczonej, okolicznej ludności cywilnej, prostych żołnierzy, których zawierucha wojenna rzuciła na front w te okolice, bądź osób, które po majowej zwycięskiej ofensywie państw centralnych zwiedzały tutejsze niedawne pola bitwy. Całość ubarwiają legendy narosłe wokół tych wydarzeń. Autor w swojej publikacji  korzysta zarówno z pamiętników ludności zamieszkującej okolice Gorlic, jak i mało znanych wspomnień i relacji prasowych.




Powyższą książkę można zakupić w księgarniach Mieszko i Biblos w Gorlicach oraz w Księgarni U Jacka w Jaśle.  Możliwa także wysyłka po kontakcie e-mailowy na adres z-pogranicza@o2.pl.

piątek, 20 marca 2015

Gonciarstwo - wersja rozszerzona

Pierwsze wzmianki o gonciarstwie w okolicach Gorlic dotyczą Szymbarku i okolicznych wsi, a pochodzą z XVII w. Na łemkowszczyźnie niezbyt intensywna gospodarka oraz słabe ziemie nie dawały wystarczających dochodów do utrzymania rodziny, dlatego Łemkowie chwytali się zajęć pozarolniczych. Najprostszą metodą na zarobienie grosza było ścięcie drzewa w lesie i zawiezienie go do tartaku. Lepszy zarobek dawało wykonanie wyrobów z drewna. Rozpowszechnione było na tych terenach gonciarstwo. Produkowano gonty masowo od drugiej połowy XIX wieku, w niektórych wsiach na ogromną skalę. Warto dodać, że robione były ręcznie. Zbyt znajdowano głównie na terenie Słowacji.
Głównymi ośrodkami tego rzemiosła były miejscowości od dawna zajmujące się produkcją przedmiotów z drewna. Wymienić tu należy takie wsie jak: Nowica, Przysłup, Leszczyny, Wołowiec czy Łosie.
Tajemnicą mistrzów gonciarstwa był odpowiedni dobór drzewa. Gonty robiło się bowiem z drzewa jodłowego, gdyż przede wszystkim nie ma kanałów żywicznych, dzięki czemu po wysuszeniu nie powstają dziury. Były one najtrwalsze.
Gonty zazwyczaj wyrabiano w lesie, na miejscu ścinki drzewa. Niekorowany pień ściętego drzewa, przecinano piłą na klocki długości około 20cali (50cm), które następnie rozłupywano wzdłuż średnicy pnia. Każdą z otrzymanych w ten sposób połówek „szczypano” siekierą wzdłuż na szereg mniejszych, klinowatych części o szerokości ok. 5cm przy obwodzie. ?Te z kolei strugano ośnikiem (tzw. „obirucznyj – niż”) na kobylicy („stolec obirucznyj”). Przed pierwszą wojną światową, a sporadycznie w okresie międzywojennym, przy produkcji gontów w lesie do przytrzymywania deseczek przy struganiu używano tzw. „hrabu”. Prymitywniejsza jego forma polegała na tym, że w pień żywego drzewa, posiadającego na odpowiedniej wysokości naturalną odrośl zwaną „krywulą”, wprawiano deskę długości ok. 80cm. Deskę umieszczano poziomo w ten sposób, że jeden jej koniec zaopatrzony w pionowo sterczące gwoździe wystawał wydatnie poza drzewo akurat pod „krywulą”. Obrabiany gont wkładano między odrośl a uzębioną deskę tak, że zaczepiał się on o gwoździe. Wtedy, naciskając go podczas strugania ku dołowi, można było swobodnie pracować posługując się obiema rękami. W późniejszej formie „hrabu” naturalną odrośl zastępowano specjalnie obrobionym kawałkiem drzewa o sierpowatym kształcie, który wprawiano prostopadle w poziomą deskę.  Tego typu urządzenie było uniwersalne, ponieważ nadawało się do umieszczenia na dowolnym drzewie. Po nadaniu gontowi odpowiedniego kształtu przystępowano do „paszenia” czyli wycinania w szerszej jego części „pachy” tj. szczeliny, w którą przy układaniu na dachu wchodzi węższy brzeg następnego gontu. Pachę (inaczej „fugę” lub „szpuhę”) wycina się narzędziem zwanym „struh”. Jest to narzędzie w kształcie litery T, jego część pionową stanowi drewniana rękojeść, zaś poziomą prostokątne ostrze zagięte na końcach tak, że tworzy rodzaj dłuta nadającego się doskonale do żłobienia rowków. Przy „paszeniu” umocowano gont w tzw. „kopaczach” lub „stolcu do paszenia”. Pierwsze z tych urządzeń, prymitywniejsze – to po prostu dwa kołki równej długości z rozszczepieniami na końcach, wbite w ziemię w odległości ok. 50cm od siebie, w które wkłada się cieńszą część gontu podczas „paszenia”. Stolec do paszenia jest to ława, na której gont unieruchamia się klinami między czterema wbitymi w deskę kołkami, wyznaczającymi jego długość i grubość. Pracujący siada na ławie okrakiem, mając gont przed sobą.
Czasami gonty wytwarzano w specjalnie przeznaczonych do tego miejscach pracy tzw. Gonciarniach, w których siłą napędową była płynąca woda tak jak ma to miejsce w młynach rzecznych. Przykładem takiej konstrukcji może być gonciarnia w Bańskiej  na Podhalu.

Dobrze zrobiony gont mógł wytrzymać nawet 80 lat. Gonty produkuje się po dziś dzień, jednak dzisiejsze gonty robione są z suchej tarcicy, dlatego nie mają żywotności gontów robionych metodą tradycyjną.

poniedziałek, 9 marca 2015

Trakt karpacki odcinek Gorlice - Jasło, opis z roku 1832.

Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.


Z Nowego Sącza idzie trakt karpacki w swym dalszym ciągu rzez miasto Grybów, gdzie piękny zamek i 12 jarmarków; przez
 Ropę, posiadłość wiejską Hrab. Siemińskiego, nader miłą i starannie utrzymaną, przez Szymbark z starożytnym zamkiem na wpół rzez Rakoczego zburzonym, dalej doliną Ropy do Gorlic, o 5 ½ mil od Sącza. Miasteczko to, zawieszone na skałach po nad samą Ropą, jest środkowym punktem składu płótna, którego rocznie do 4,000 sztuk wyrabiają okoliczni mieszkańcy i blichują nad Ropą. Idzie ono ztąd  do Bardyjowa, Eperies, Koszyc, Pesztu, Preszburga i Debreczyna; w zamian za nie dostaje Galicja wino, orzechy, suszone owoce i żelazo. Ważne to z swego przemysłu dla Galicyi miasteczko nazywano już z przyrównania małym Gdańskiem, wiadomo bowiem, że wielki czyli właściwy Gdańsk był przez wiele wieków kierownią całego handlu naszego kraju.
Półtory mili dalej leży miasto Biecz nad Ropą. Bywa tu 9 jarmarków i 52 targów. W tutejszym kościele spoczywają zwłoki Kromera. Istnieją jeszcze ślady dawniejszego obronnego stanu miasta, stary zamek i ruiny gmachu, w którym się odbywały sądy grodzkie.
O milę drogi ku południowi, po drugiej stronie Ropy, leży Kobylanka, miejsce cudami słynące, odwiedzane corocznie przez tysiące pielgrzymów.

Przy samym trakcie, w dalszym jego ciągu, spostrzegać się daje godny widzenia zamek z pięknemi ogrodami, w posiadłości Trzcinica, należącej do księżnej Jabłonowskiej, skąd się dalej przybywa do miasta cyrkularnego Jasła, położonego 9 ¼  mil od Nowego-Sącza, nad zbiegiem Ropy, Jasielski i Wisłoki. W tem miejscu rozchodzi się kilka dróg na wszystkie strony. Odbywających się tu dorocznie 6 jarmarków nie daje tyle korzyści temu miastu, ile przeciąganie ładownych bryk furmańskich. Okolice bardzo są urodzajne. Godne są tu widzenia urwiste skały Ułaszowic, nie mniej stare zamczysko, z którego widok na rozwaliny Podzamcza, Niegłowic i Odrzykowa.   

sobota, 7 marca 2015

Ciekawostki kulinarne




* Rosyjski sposób na jabłka kwaszone


Kuchnia "z pogranicza"





* Ciasto porzeczkowe z bezą












* "Pański" pstrąg




Międzywojenne przepisy Koła Gospodyń Wiejskich z Wapiennego

* Międzywojenne przepisy Koła Gospodyń Wiejskich z Wapiennego - część I.


* Międzywojenne przepisy Koła Gospodyń Wiejskich z Wapiennego - część II.


* Międzywojenne przepisy Koła Gospodyń Wiejskich z Wapiennego - część III.


* Międzywojenne przepisy Koła Gospodyń Wiejskich z Wapiennego - część IV.


* Międzywojenne przepisy Koła Gospodyń Wiejskich z Wapiennego - część V.


* Międzywojenne przepisy Koła Gospodyń Wiejskich z Wapiennego - część VI.


* Międzywojenne przepisy Koła Gospodyń Wiejskich z Wapiennego - część VII.


* Międzywojenne przepisy Koła Gospodyń Wiejskich z Wapiennego - część VIII.


piątek, 6 marca 2015

Nieszczęśliwe kaczki


Doktorowi sztabowemu przynosi jego służący kaczkę świeżo zabitą, która aż prosi się na patelnię. Doktór pyta się służącego, skąd wziął taki smaczny kąsek.
- A to – powiada chłopak – gdy jechał furgon, to kazka wpadła pod przednie koła, wyciągnąłem ją no i jest.
Doktór, zadowolony z kolacyi, o jaką trudno na froncie, kazał usmażyć nieszczęsną ofiarę wojny i zaprosił oficerów baterii na kolacyę. Oficerowie doszli do przekonania, że należałoby i szczęśliwego znalazcę poczęstować. Chłopak przyszedł, ale gdy mu wkładano porcyę do menażki, zaczął drapać się w głowę i powiedział:

- O, to za dużo… bo, jako melduję posłusznie, i pod tylne koła furgonu wpadł także kaczka… 


Zachowano pisownię oryginalną. Źródło u autorów.

poniedziałek, 2 marca 2015

Kościół Narodzenia NMP w Libuszy

Kościół Narodzenia NMP w Libuszy – zbudowany ok.1513 r. Od zachodniej strony przylega do niego odnowiona wieżą z 1609 r. Zrekonstruowany po pożarze w 1986 r., z którego ocalała jedynie zakrystia, nadpalone ściany i krzyż ludowy.


Fot. Anna Kusiak, marzec 2015 r.











Kościół Narodzenia NMP w Libuszy po pożarze w roku 2016.

Fot. Anna Kusiak, 2 lutego 2016 r.