wtorek, 30 grudnia 2014

Sylwester

Nowy Rok. Rys. oryginalny Ksawerego Pillatego,
Tygodnik Illustrowany, 1881.
Sylwester – pożegnanie starego roku, wbrew pozorom jest stosunkowo nowym zwyczajem, przynajmniej w takim wydaniu, w jakim znamy go obecnie. Podobno swój rodowód zabawa, ta, jak głosi stare podanie włoskie, wywodzi się od dwóch papieży – Sylwestra I i Sylwestra II. Według tej legendy Sylwester I podczas swojego pontyfikatu w latach 314-335, pojmał groźnego potwora, Lewiatana i uwięził go w lochach Lateranu, dawnego papieskiego pałacu w Rzymie. Ale przepowiednia głosiła, że któregoś dnia potwór zostanie wyswobodzony i zniszczy nie tylko Rzym, ale i cały świat, a miało się to stać, według przepowiedni Sybilli w roku 1000… Mijały kolejne wieki, w końcu nadszedł rok 999. Ludzie przypomnieli sobie o starej przepowiedni. Zapanował strach, tym większy, że zmarł papież, a kolejny przybrał imię Sylwestra II. Zdawało się już niemal pewne: Sylwester I uwięził potwora, a Sylwester II go uwolni. Wszyscy w panice oczekiwali najgorszego. Mieszkańcy pochowali się w domach i modląc się oczekiwali końca.
Ale wybiła północ i nic się nie stało. Mijały kolejne minuty nowego roku. Ludzie powoli zaczęli opuszczać kryjówki i z niedowierzaniem wpatrywali się w ciemne niebo nad miastem na którym nie było ani śladu groźnego potwora. Wszyscy poczęli wpadać sobie w ramiona, ciesząc się, że żyją. Zaczęły się wiwaty, tańce. Oszalały z radości tłum cieszył się i bawił, aż do białego rana.
Tyle legenda. Być może bale sylwestrowe w innych krajach mają tak stary rodowód, ale w Polsce takie huczne świętowanie ostatniego dnia roku praktykowane jest właściwie dopiero od XIX w., a i to początkowo bale sylwestrowe odbywały się jedynie w dużych miastach wśród najzamożniejszych.
Ze względu na to iż Sylwester zaczęto obchodzić w naszym kraju stosunkowo późno, dzień ten nie obrósł w jakieś szczególne tradycje. Te które się zachowały są właściwie powtórzeniem obrzędów wigilijnych.
Wieczorem spotykano się na uroczystej kolacji w gronie rodziny lub przyjaciół, przy czym w odróżnieniu od wigilijnej, kolacja ta nie była postna. Jedzono, rozmawiano, a o północy składano sobie życzenia przy lampce wina lub innego trunku, po czym rozchodzono się do łóżek, gdyż obyczaj noworoczny nakazywał wczesną pobudkę, zgodnie z powiedzeniem – jaki pierwszy dzień nowego roku, taki on cały.

Z wieczorem tym związane były i różne wróżby – tak samo jak z wigilijnym. Lano wosk lub ołów do zimnej wody i z otrzymanego kształtu przepowiadano sobie wydarzenia, które nastąpią w przyszłym roku, żądne zamążpójścia dziewczęta wróżyły sobie czy wyjdą do następnego Sylwestra za mąż, jednocześnie z przeróżnych znaków odczytując jaki będzie ich przyszły mąż. Wszyscy jednak bacznie zwracali uwagę, by nie zaczynać tego dnia żadnej nowej pracy, gdyż wróżyło to, że nigdy się jej nie skończy.

Bibliografia:
U. Janicka- Krzywda, Rok Karpacki. Obrzędy doroczne w Karpatach Polskich, Warszawa 1988.
B. Ogrodowska, Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne, Warszawa 2009.
M. Ziółkowska, Szczodry wieczór, szczodry dzień, Warszawa 1989.

1 komentarz:

  1. JAk jest Sylwester to muszą być fajerwerki, lubię tą tradycję :)

    OdpowiedzUsuń