poniedziałek, 22 grudnia 2014

Kolędowanie

Kolędnicy, rysunek oryginalny Piotra Stachiewicza,
Tygodnik Illustrowany 1888.
Zwyczajem który nierozerwalnie związany jest ze Świętami Bożego Narodzenia jest zwyczaj kolędowania. Obchody kolędnicze w wielu krajach chrześcijańskiej Europy znane były już w średniowieczu, natomiast najstarsze polskie wzmianki źródłowe na ten temat pochodzą z XVI wieku.
Grupy kolędnicze składały się z kilku a czasem nawet kilkunastu osób. Były to zazwyczaj dzieci i młodzież, bardzo często z biednych domów. Do połowy XX wieku nie występowały w tych grupach dziewczynki.
Wchodząc do domu kolędnicy wygłaszali lub wyśpiewywali życzenia dla gospodarzy, a niekiedy odgrywali zabawne scenki. Zazwyczaj na koniec prosili o datek: najczęściej, w tej, tak zwanej kolędzie otrzymywali jedzenie, nieraz specjalnie przyrządzane na ten cel bułki, kiełbasę, słoninę czy świątecznego kołacza, bądź niekiedy drobne monety.
Kolędników zawsze przyjmowano chętnie, gdyż wierzono, że ich odwiedziny przynoszą szczęście domowi i jego mieszkańcom.

Turoń. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe
http://www.audiovis.
nac.gov.pl
Najczęściej chodzono z gwiazdą, szopką lub kulą. Szczególnie na południu Polski chodzono z turoniem, dziwnym rogatym zwierzem z kłapiącą paszczą, a raczej chłopcem przebranym za tego stwora. Można podejrzewać, że pierwowzorem dziwacznego turonia był tur – wytępiony w Polsce całkowicie w końcu XVII w. Strój był dopracowany w najmniejszych szczegółach – maskę, stanowiącą głowę, wykonywano z ociosanego drewnianego kloca, który obijano futrem, zazwyczaj baranim. Na czubku przymocowywano rogi, najczęściej były to prawdziwe rogi: krowie, kozie lub baranie. Dla większego wrażenia paszczę wykładano w środku czerwonym, jaskrawym płótnem do którego przytwierdzano gruby, równie czerwony język i ostre zęby ze szpilek lub gwoździ. Do dolnej części, która była ruchoma  ( najczęściej zawieszana na luźnych sznurkach lub rzemieniach) przybijano kolczastą skórkę jeża, szpilki lub gwoździki oraz cienką bródkę z pakuł oraz dzwoneczek. Głowę osadzono na ostrym drągu, który niósł kolędnik przykryty derką na głowie i plecach. 
Z racji ciężaru do tego zadania wybierano najsilniejszego spośród grupy. Zwykle turoniowi w pochodzie towarzyszyli dziad, cygan, cyganka, Żyd, a czasami także muzykant. Była to grupa bardzo zabawowa i rozbrykana, w czym szczególnie przewodził turoń, już od wejścia skacząc po domu, tańcząc, zaczepiając panienki i dzieci. W tym czasie reszta grupy też nie próżnowała – dziad z zawieszonym na szyi różańcem odprawiał głośne modły, potrząsając jednocześnie torbą na datki, cyganka wróżyła z kart, cygan usiłował skraść coś gospodarzowi by następnie zaproponować mu kupno skradzionej rzeczy, zaś Żyd namawiał gospodarzy usilnie do kupna samego turonia zachwalając go jako miłe, pocieszne, łagodne i ładne „bydlątko”. Tańczący jak oszalały turoń, w końcu padał, pozorując swoją śmierć i nie podnosząc się na żadne zabiegi, jak skakanie wokół niego, cucenie wodą, łapanie za ogon czy rogi, do „żywych” przywracał go tylko i wyłącznie łyk wlanej bezpośrednio do pyska gorzałki. Wówczas turoń wstawał, dziękował, po czym grupa dostawszy kolędę ruszała dalej w obchód po domach.
Niekiedy na podobnej zasadzie jak z turoniem, chodzono z kozą, niedźwiedziem, baranem lub krową.
Odmiennymi grupami kolędniczymi były tzw. „ Herody”. Były to grupy kolędnicze składające się z młodych aktorów-amatorów, które przedstawiały widowisko na temat ostatnich chwil życia króla Heroda. W widowiskach tych pojawiały się niekiedy regionalne akcenty, ale główny scenariusz pozostawał ten sam. Przedstawienia te wymagały od grających nie tylko pewnych umiejętności aktorskich, zaangażowania, ale także wielu przygotowań w tym przede wszystkim przygotowania wielu rekwizytów i bogato zdobionych kostiumów. 

Innym rodzajem widowisk, które przedstawiały aktorskie grupy kolędnicze były jasełka. Inicjatorem tego przedstawienia upamiętniającego historię narodzin dzieciątka Jezus był św. Franciszek z Asyżu, a do Polski trafiły one wraz zakonem franciszkanów w XIII w. Początkowo wystawiano je jedynie w kościołach, dopiero w późniejszym czasie wyszły poza ich mury, upowszechniając się jako ludowe widowiska narodzin Pana. Słowo „jasełka” zaczerpnięto od staropolskiego słowa „jasło” czyli „żłóbek”.


Bibliografia:

U. Janicka- Krzywda, Rok Karpacki. Obrzędy doroczne w Karpatach Polskich, Warszawa 1988.
B. Ogrodowska, Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne, Warszawa 2009.
M. Ziółkowska, Szczodry wieczór, szczodry dzień, Warszawa 1989.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz