.

Jak co roku, wraz z nastaniem czerwca udajemy się na przerwę wakacyjną. Kolejny nowy post na naszym blogu pojawi się w niedzielę, 3 września. Jednocześnie cały czas zapraszamy na naszą stronę na Facebooku, gdzie przez cały letni okres niezmiennie będziemy prezentować ciekawostki historyczne związane z regionem, jak zdjęcia, ogłoszenia prasowe, itp.

Śledź nowe posty

piątek, 19 grudnia 2014

Boże Narodzenie

Boże Narodzenie, rysunek pochodzi z :
Tygodnik Illustrowany, 1890.
Święto Bożego Narodzenia znalazło swoje miejsce w rzymskim kalendarzu liturgicznym w 354 r. n.e., a na ziemiach polskich pojawiło się wraz z chrystianizacją. Obowiązująca w kościele katolickim data Bożego Narodzenia ustalona na 25 grudnia , nie była wybrana przypadkowo – to właśnie na ten dzień przypadało zimowe przesilenie słońca, które Rzymianie świętowali jako święto Narodzin Niezwyciężonego Słońca (Dies Natalais Solis Invicti). To święto solarne poświęcone perskiemu bóstwu słońca, bogu Mitrze, którego kult został rozpowszechniony w Rzymie w III w. dzięki cesarzowi Aurelianowi, który był jego gorliwym wyznawcą. Pierwsi chrześcijańscy biskupi rzymscy uznali, że wybór tej daty na dzień narodzin Chrystusa będzie dobrą przeciwwagą dla tego pogańskiego kultu, który próbowali zwalczyć. Istnieje również teoria, iż data ta została ustalona na podstawie apokryfów, według których data poczęcia przypadała na 25 marca ( doliczając 9 miesięcy, dzień narodzin powinien wypaść dokładnie 25 grudnia ).
W tradycji polskiej święto Bożego narodzenia było zawsze świętem wielkim. Nosiło nazwę „Gody” prawdopodobnie od funkcjonującego w wielu językach słowiańskich słowa „god” oznaczającego słowo „rok”, a że jeszcze w wiekach średnich od dnia Bożego Narodzenia rozpoczynał się nowy rok, nazwa ta mogła oznaczać zetknięcie się dwóch lat czyli dwóch „godów”. Odnaleźć można również wzmianki iż słowo „god” miało oznaczać dobrą zabawę, wesołość, biesiadę.
W dawnej tradycji dzień 25 grudnia zapoczątkowywał święto Godów, które obchodzono aż do święta Objawienia Pańskiego znanego dzisiaj bardziej pod nazwą święta Trzech Króli. Powód tak długiego świętowania był bardziej niż prozaiczny – w tych dniach na wsi nie było żadnych ważnych robót polowych bądź gospodarczych, obejścia były oporządzone, domy wysprzątane, a w domach pozostawało dużo zapasów poświątecznego jadła.
Dzień 25 grudnia zawsze przebiegał w atmosferze powagi i skupienia. Był to dzień rodzinny , podczas którego pozostawano w domach, powstrzymując się od prac oprócz tych niezbędnych, gdyż mogło to przynieść nieszczęście. Nie wolno było m.in. sprzątać, zamiatać, przynosić wody ze studni, gotować, rozpalać pod kuchnią a także przeglądać się w lustrze, czesać, aby nie wzbudzać w sobie niepotrzebnej próżności, dotykać słomy, gdyż zboże mogłoby się zapalić, a nawet dotykać sierści owiec i bydła. Cały świąteczny dzień starano się spędzić na modlitwie, odpoczynku, śpiewaniu kolęd i ucztowaniu.
Boże Narodzenie było też ze względu na swą wagę dobrym dniem na wróżby: przed kościołem liczono sanie, a ich ilość wróżyła ile będzie wesel w nadchodzącym roku we wsi, zaś pogoda panująca w ten dzień mówiła o urodzaju: mróz zwiastował dobry rok i urodzaj plonów.
 
Z opłatkiem, rys. oryginalny W. Podkowińskiego, Tygodnik Illustrowany 1889.

Drugi dzień świąt Bożego Narodzenia – św. Szczepana.

Już w drugi dzień świąt znikała cała powaga i zaduma. Z samego rana wprowadzano do domostw
Kolęda, rys. oryginalny P. Stachiewicza,
Tygodnik Illustrowany 1887.
zwierzęta gospodarcze najczęściej bydło lub konie, które karmiono słomą rozściełaną w Wigilię na podłodze. Miało to zapewnić im zdrowie i ochronę przed czarami. Niekiedy też, jak np. W okolicach Dukli, gospodarze kręcili z tej słomy później powrósła, którymi obwiązywali drzewka owocowe na urodzaj.
Podczas mszy świętej, kiedy to święcono owies, a także rzadziej, inne ziarna zbóż, panowała powszechna wesołość – utartym zwyczajem było rzucanie z chóru owsa na idącego z tacą księdza i kościelnego. Przy wyjściu z kościoła kawalerowie obsypywali ziarnem także i ładne dziewczęta, które uciekały z piskiem.
Ten zwyczaj obsypywania się owsem był zabiegiem magicznym i miał przynosić urodzaj plonu, był także symbolicznym wspomnieniem męczeńskiej śmierci św. Szczepana przez ukamieniowanie. Poświęcone w ten dzień ziarna odgrywały również dużą rolę przy „magicznych” zabiegach w gospodarstwie w późniejszym okresie.
Ciekawą wróżbą z okolic Dukli, była wróżba na urodzaj owsa – wierzono, że jeżeli w czasie jego święcenia będzie padał śnieg, to i przyszłoroczne plony tego zboża dopiszą.
Po mszy św. Zaczynał się czas odwiedzin zarówno u krewnych, jak i bliskich sąsiadów. Na Pogórzu i w Beskidzie Niskim gości witano bardzo serdecznie i nazywano „podłaźnikami”. Najmilej widzianym „podłaźnikiem” był kawaler w domu panny na wydaniu. Wtenczas chłopak starał się zaprezentować przed dziewczyną i jej rodzicami jak najkorzystniej, tak samo jak dziewczyna, która mogła się popisać gospodarnością, schludnością, umiejętnością dbania o dom. Zwyczaj ten ciekawą postać przybierał w okolicach Szymbarku, Moszczenicy, Rzepiennika Suchego w Gorlickim, gdzie nosił nazwę „śmiecie”.  Kawalerowie przychodzili tu do panien z samego rana i sprawdzali czy w izbie jest czysto – jeżeli było – stawiali wódkę i poczęstunek rodzinie dziewczyny i jej samej, jeżeli zaś był brud i nieporządek, poczęstunek i wódkę stawiała dziewczyna, przy czym zawsze był to dla niej powód do wstydu, a nawet w niektórych przypadkach mógł to być powód zerwania zaręczyn.
Sprzątanie w ten dzień również miało swój magiczny wydźwięk – panna po wysprzątaniu izby, wyrzucała śmieci na zewnątrz i obserwowała jaki ptak przyleci do niej pierwszy – jeżeli wrona,  przyszły mąż będzie bogaty, jeżeli wróbel – biedny.

Popołudniem i wieczorem w karczmach często spotykano się na wspólnej zabawie. Podczas tejże spotykała się zarówno służba, parobkowie jak i gospodarze, gdyż św. Szczepana było dniem wypowiadania służby, najmowania jej na następny rok, oraz wypłaty. W okolicach Dukli zabawa taka nazywała się „łapiguz”. Chcąc nająć jakiegoś pracownika gospodarz dawał mu tzw. Kolędę, na którą najczęściej składały się pieniądze i poczęstunek. Jeżeli sługa ją przyjął oznaczało to iż godzi się na pracę. Największą zniewagą dla gospodarza było jeżeli przyszły pracownik przyjął kolędę, a następnie odniósł ją za kilka dni.


Bibliografia:

U. Janicka- Krzywda, Rok Karpacki. Obrzędy doroczne w Karpatach Polskich, Warszawa 1988.
B. Ogrodowska, Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne, Warszawa 2009.
M. Ziółkowska, Szczodry wieczór, szczodry dzień, Warszawa 1989.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz