.

Jak co roku, wraz z nastaniem czerwca udajemy się na przerwę wakacyjną. Kolejny nowy post na naszym blogu pojawi się w niedzielę, 3 września. Jednocześnie cały czas zapraszamy na naszą stronę na Facebooku, gdzie przez cały letni okres niezmiennie będziemy prezentować ciekawostki historyczne związane z regionem, jak zdjęcia, ogłoszenia prasowe, itp.

Śledź nowe posty

środa, 1 października 2014

Wspomnienia z Brzysk

Wspomnienia. Rys. A. Kusiak
Brzyska, pow. Jasło, w październiku.
[…]
W naszej wsi gospodarowali Moskale kilka miesięcy. Przybyli do nas 26 września 1914 r. W tym dniu pojawiła się najprzód patrol dragonów Madziarów, którzy ukryli się koło cmentarza. Siałem wtedy żyto; naraz, o godzinie 1-ej popołudniu, ujrzałem patrol moskiewską, nadjeżdżającą od strony Kołaczyc.. Wywiązała się utarczka patroli. Zaczęła się strzelanina. Ja zebrałem resztę żyta i pojechałem z pola do domu. Przyjeżdżam, a tu mówią, że u nas osadzają armaty na górze, zwanej Liwosz.- o godzinie 3 popołudniu usłyszeliśmy granie armat. We wsi powstał wielki popłoch. Jedni kopali doły, aby się ukryć przed kulami, drudzy wiązali rzeczy w tłumoki, wypędzali bydło ze stajen, chcąc uciekać, ale ponieważ kule świszczały naokół i przejścia bezpiecznego nie było, zdecydowali się zostać. Potem to my się tak oswoili z kulami, żeśmy sobie chodzili wśród nich spokojnie. Przez naszą wieś przewalały się  wielotysięczne kolumny moskiewskie, maszerujące pod Karpaty. Przechodziło tysiące wracało po kilku.
Od 26 września 1914 r. do maja 1915 r. gospodarzyli u nas Moskale. Zabrali nam bydło, konie, wozy, siano, słomę, trzodę, drób. Co chwila słychać było krzyk: „ Ratujcie”, bo kozacy bili kobiety. Przychodziło czasem do bitek kobiet z żołnierzami, bo dziewuchy się ośmieliły i broniąc czci, czy dobytku, biły ich miotłami i czem tam mogły. Nieraz w ten sposób udało się babom odzyskać krowę lub konia, zabranego przez żołnierzy rosyjskich..
W tym czasie dał nam się najbardziej odczuwać brak soli. Pewnego razu rozeszły się wieści, że jakiś kupiec przywiózł sól ze Rzeszowa do Jodłowej. Pojechałem, przeszło milę, kupić tej soli. Ludzi było pełno koło domu i w domu owego kupca, tak, że mnie ledwo wpuszczono. Kupiec , użaliwszy się, żem jechał do niego tyle drogi, sprzedał mi dwa kilo soli za 4 korony. Pojechałem do Brzostka, gdzie podobno było więcej soli. Zastałem tam ciżbę ludzi tak straszną, że dwie kobiety zemdlały. Już mi się soli nie dostało. Pojechałem do Rzeszowa z sąsiadami. Ale tam Moskale zabrali nam konie i wozy, i kazali przez tydzień wozić sobie siano. Jeden gospodarz miał żonę chorą. Odwiózł ją do doktora do Rzeszowa. Moskale zabrali go na forszpan. Płakał chłopina, prosił, ale nic nie pomogło. Do chorej żony go nie puszczono i kazano jechać. Nam po tygodniu pozwolono wrócić, a on jeszcze został.


Antoni Rakoczy, rolnik 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz