.

Jak co roku, wraz z nastaniem czerwca udajemy się na przerwę wakacyjną. Kolejny nowy post na naszym blogu pojawi się w niedzielę, 3 września. Jednocześnie cały czas zapraszamy na naszą stronę na Facebooku, gdzie przez cały letni okres niezmiennie będziemy prezentować ciekawostki historyczne związane z regionem, jak zdjęcia, ogłoszenia prasowe, itp.

Śledź nowe posty

czwartek, 24 lipca 2014

Ignacy Łukasiewicz - pionier przemysłu naftowego

Ignacy Łukasiewicz
                    źródło: Wikipedia
Za pioniera przemysłu naftowego uznaje się osobę Ignacego Łukasiewicza. Przyszedł on na świat 8 marca 1822r. jako syn Józefa Łukasiewicza i Apoloni ze Świetlików. O ojcu jego wiadomo tyle, że był żołnierzem insurekcji kościuszkowskiej, w domu  Ignacego czczono szablę powstańczą oraz pierścień żelazny „Ojczyzna swemu obrońcy”. Pierścienie takie otrzymywali ci, którzy oddali swe kosztowności na rzecz sprawy narodowej- skarbu powstańczego. Młody Ignacy w 1832r, rozpoczął naukę w byłym gimnazjum pijarów w Rzeszowie. W tym czasie było to 6-klasowe gimnazjum, szczycące się tym, że uczył się w nim ksiądz Stanisław Konarski. Po ukończeniu 4 klas od 27 czerwca 1836r. podjął praktykę aptekarską w Łańcucie w aptece mgr Antoniego Swobody. Praktyka Ignacego w aptece przebiegała spokojnie. Opinia wydana przez pierwszego pracodawcę określała go jako „ człowieka czynnego i porządnego, a przy tym przywiązanego do domu”. Po czterech latach 18-letni Łukasiewicz przystąpił do egzaminu tyrocynalnego, a po jego zdaniu przed Gremium Aptekarskim Obwodowym w Rzeszowie powrócił do pracy w aptece łańcuckiej, już nie jako uczeń lecz pomocnik aptekarski. Pracował u Antoniego Swobody jeszcze przez 14 miesięcy, by od 6 października 1841 r. objąć posadę w aptece obwodowej mgr Edwarda Hübla w Rzeszowie. Według relacji jego znajomych z tego okresu w życiu osobistym był małomówny, skryty, uparty i bardzo pracowity. Posiadał trudny do współżycia charakter, ale równocześnie łatwo zżywał się z rodzinami swych pryncypałów. W stosunkach koleżeńskich potrafił być sympatyczny i życzliwy.
Jako syn byłego powstańca kościuszkowskiego, wyniósł z domu przywiązanie do ojczyzny, a walka z zaborcą była głęboko zakorzeniona w jego świadomości. Pierwszy udokumentowany ślad związków Łukasiewicza z ruchem narodowo- wyzwoleńczym posiadamy z 1840 r. kiedy to młody niespełna 18-letni Ignacy, podczas pobytu w Łańcucie związał się z Antonim Tarłowskim – kontrolerem łańcuckiej fabryki Potockich. Tarłowski wchodził w skład tajnej organizacji niepodległościowej pod nazwą Sprzysiężenie Demokratów Polskich, działającej pod egidą Centralizacji Towarzystwa Demokratycznego Polskiego. Po przybyciu do Rzeszowa Łukasiewicz kontynuował swoją działalność. Związał się z przybyłym na teren Galicji z poznańskiego Edwardem Dembowskim i stał się jednym z 31 agentów rewolucyjnych tegoż że. Jego zaprzysiężenie odbyło się na przełomie czerwca i lipca 1845r. i niemal natychmiast po tym wydarzeniu Ignacy czynnie włączył się w przygotowywanie planowanego przez Dembowskiego powstania. Praca Łukasiewicza niewątpliwie ułatwiała mu organizowanie przygotowań do powstania. Apteka stanowiła dobry, trudny do upilnowania przez policję punkt kontaktowy. Łukasiewicz, mieszkając wówczas w Rzeszowie już 4 rok, był dobrze zorientowany w miejscowych stosunkach. Zwolenników powstania znalazł on wśród reprezentantów różnych warstw społecznych. Do swej działalności wykorzystywał nie tylko aptekę i laboratorium, w którym mieszkał, ale także dom rodzinny, plebanię kościoła farnego w Rzeszowie i działające w Rzeszowie od 1842 r. legalne Towarzystwo Dam Dobroczynnych. Towarzystwo to przystąpiło z końcem 1845r. do organizowania przedstawień w okresie świąt Bożego Narodzenia. Ignacy Łukasiewicz szybko dojrzał możliwość zamaskowania akcji konspiracyjnej przygotowaniami do przedstawień. Za pośrednictwem Feliksa Zabierzewskiego, reżysera widowisk, dostał się w październiku 1845r. do kręgu osób przygotowujących przedstawienie. Gdy okazało się, że Łukasiewicz posiada mierne zdolności aktorskie, Zabierzewski  postanowił wykorzystać go do prac scenograficznych i administracyjnych. Dzięki temu nastąpiło powiązanie spisku z kółkiem dramatycznym, dzięki czemu wizyty spiskowców w aptece czy mieszkaniu Łukasiewicza uzyskały realny pretekst, którym było rozdawanie ról, ich przepisywanie, sporządzanie projektów dekoracji czy inne czynności administracyjne, leżące w zakresie obowiązków Łukaszewicza w zespole teatralnym. Termin wybuchu powstania wyznaczono na noc z 21 na 22 lutego 1846 r., jednak po tym jak władze austriackie odkryły spisek i rozpoczęły aresztowania , postanowiono termin ten przyspieszyć na 17 lutego. Zbiórkę i koncentrację spiskowców w Rzeszowie miała ułatwić zabawa karnawałowa, na którą zaproszono i austriackich oficerów miejscowego garnizonu. Miano nadzieję iż w ten sposób rozbrojenie ich nie będzie rzeczą trudną. Wszystkie te nadzieje okazały się jednak płonne gdyż Austriacy w ostatniej chwili rozpracowali plany spiskowców  i rozpoczęły się ich aresztowania. Wśród osadzonych w areszcie znalazł się i Ignacy Łukasiewicz. W trwającym dwa lata śledztwie nie udało się Austriakom niezbicie udokumentować spiskowej działalności Ignacego, dlatego też ze względu na skąpość dowodów wypuszczono go ostatecznie z aresztu w 1848r. Pozostawiono go natomiast pod dozorem policyjnym z zakazem oddalania się poza rogatki miasta i obowiązkiem meldowania się w określonych terminach.  


"Ławeczka Ignacego Łukasiewicza" na Rynku w Gorlicach

Po opuszczeniu więzienia Ignacy Łukasiewicz zamieszkał u brata Franciszka, urzędnika Magistratu we Lwowie. Stosunkowo długo bo przez 8 miesięcy, nie podejmował pracy. Dopiero 15 sierpnia 1848r. przyjęty został na pomocnika aptekarskiego do apteki pod Gwiazdą należącej do mgr Piotra Mikolascha. Była to wówczas najlepsza apteka lwowska, o dobrze rozbudowanym zapleczu laboratoryjnym.  Prowadzono w niej również analizy chemiczne dla celów gospodarczych i wojskowych.  W tym też okresie najprawdopodobniej (opinie historyków co do tego wydarzenia nie są zgodne) zainteresował się po raz pierwszy ropą naftową oraz procesem jej destylacji. Następnie 15 września 1850r. rozpoczął studia na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, przy którym działało dwuletnie studium farmaceutyczne. W trakcie trwania nauki na Uniwersytecie nie obeszło się i bez przygody natury politycznej. Ignacy Łukasiewicz jako oddany pod dozór policyjny musiał być śledzony. Stąd zrodziło się zupełnie bezpodstawne oskarżenie o zatruwaniu przez niego studzien dla Niemców. Być może, że oskarżenie to stało w jakimś związku z jego ćwiczeniami laboratoryjnymi, z wykonywaniem analiz, na przykład i wody pochodzącej z różnych studzien. W głowie gorliwego, ale i nie do końca kompetentnego szpiega mogło się zrodzić podobne podejrzenie, na które sędzia śledczy otrzymał ciętą odpowiedź Łukasiewicza: „Nie znam takiej trucizny, która by tylko Niemcom szkodziła”. Zaraz po otrzymaniu dyplomu magisterskiego Ignacy Łukasiewicz wraca do Lwowa, do pracy w tej samej aptece, gdzie wzbogacony o wiedzę kontynuuje swoje prace nad destylacją ropy naftowej. Ropę do swoich badań pozyskuje od mieszkańców okolic roponośnych, którzy dostarczają mu surowiec w zamian za drobne opłaty. Pewnego dnia w końcu 1852 lub na początku 1853r. zjawił się w aptece propinator Abraham Schreiner z kilkoma beczkami ropy naftowej  podsuwając farmaceutom myśl by z destylatu osiadającego na pokrywie garnków, w których zagęszczano ropę, pędzić wódkę. Przy ówczesnym stanie wiedzy i środków technicznych pomysł ten był jednak nierealny, jednak pomysłodawca nie mógł przewidzieć że w przyszłości faktycznie da się radę otrzymać alkohole z węglowodorów. Marzeniem Ignacego Łukasiewicza było jednak wykorzystanie ropy naftowej nie jako alkoholu do spożywania lecz jako nowy, bezpieczniejszy i o wiele tańszy sposób oświetlania budynków. Po wielu żmudnych próbach udaje mu się w końcu wydestylować czystą „nową kamfinę” jak dawniej nazywano naftę. Nowy środek potrzebował jednak specjalnego rodzaju lampy, który ograniczałby niebezpieczeństwo wybuchu. Łukasiewicz udaje się więc do znajomego blacharza Bratkowskiego, z którym wspólnie konstruują lampę według pomysłu Ignacego. Początkowo nowy wynalazek nie cieszy się zbyt dużym zaufaniem wśród społeczeństwa i oświetla jedynie aptekę oraz dom wynalazcy. Przełomowym momentem okazuje się lipiec 1853 r. kiedy to doszła do skutku pierwsza wielka transakcja. Mianowicie Szpital Powszechny we Lwowie zakupił 500kg nafty i odpowiednią ilość lamp. Z początku oświetlano lampami naftowymi korytarze i budynki gospodarcze szpitala. Gdy próba wypadła dobrze, zaprowadzono lampy nie tylko w salach przeznaczonych dla chorych, ale i w ambulatorium, w pokojach lekarzy, a nawet i w Sali operacyjnej. Wieść o tym wydarzeniu rozeszła się szybko po Lwowie, dotarła do wielu instytucji w tym m.in. do magistratu. Łukasiewicz bardzo chciał rozpowszechnić swój wynalazek i w tym celu bardzo chętnie dzielił się z zainteresowanymi swoją wiedzą zarówno w zakresie destylacji jak i konstrukcji lamp. Należy zauważyć iż popełnił przy tym bardzo istotny błąd, jakim było nie opatentowanie swoich innowacji. Wykorzystali to inni, a mianowicie w pierwszym rzędzie zakłady R. Dittmara  w Wiedniu, które udoskonaliły konstrukcję Łukasiewicza, następnie ją opatentowały i rozpoczęły produkcję na szeroką skalę.
W związku z pierwszym sukcesem „nowej kamfiny”, Łukasiewicz postanawia kontynuować swoje prace. Chcąc uzyskać łatwiejszy dostęp do surowca przenosi się do Gorlic, gdzie właśnie w tym czasie odkryto nowe, nie eksploatowane do tej pory złoża. Tam wydzierżawia aptekę od wdowy po jej właścicielu Juliszu Bartko. Z zachowanych nielicznych danych wynika, że Łukasiewicz rozwinał w Gorlicach bardzo ożywioną, wszechstronną działalność jako farmaceuta, toksykolog, chemik i biolog. Wielkie zasługi położył w walce z epidemią cholery, która grasowała w Gorlicach w 1855r. leczył wówczas wszystkich chorych z takim poświęceniem i samozaparciem, że gdy dwa lata później rozeszła się pogłoska o jego przenosinach do Jasła kahał gorlicki prosił go o pozostanie i gotów był pokryć mu częśc czynszu dzierżawnego, byle by nie opuszczał miasta. W historii Gorlic zapisał się Łukasiewicz także tym iż zapalił w tym mieście pierwszą na świecie uliczną lampę naftową, która stanęła w dzielnicy Zawodzie, na skrzyżowaniu ulic Węgierskiej i Kościuszki. Do czasów dzisiejszych w jej miejscu stoi poświęcony temu wydarzeniu pomnik.
Jeszcze w roku 1854 zjawił się w aptece gorlickiej T. Trzecieski, właściciel wsi Polanka pod Krosnem. W okolicach tych od dawna istniały samoistne wycieki ropy naftowej. Zawiązano spółkę, a pierwsza studnia, pierwszy szyb naftowy wykopany w Polance został nazwany przez Łukasiewicza imieniem Wojciech, ku czci chłopa-odkrywcy Wojciecha Sępa. Wydajność szybu okazała się niezła, co stało się zachętą do dalszych poszukiwań. Jeszcze w tym samym 1854 r. rozpoczęto kopanie szybów na innych terenach powiatu krośnieńskiego, a mianowicie w Bóbrce, na gruntach należących do Karola Klobassy. W taki oto sposób powstały pierwsze w Polsce i prawdopodobnie pierwsze w świecie kopalnie nafty i pierwsze towarzystwo do eksploatacji i sprzedaży ropy naftowy, którego założycielami i jedynymi wspólnikami byli dwaj właściciele terenów roponośnych T. Trzecieski i K Klobassa oraz Łukasiewicz który wniósł do spółki swoją wiedzę i pracę. Został on kierownikiem pierwszego, organizującego się „kombinatu naftowego” – czyli kopalni ropy naftowej, rafinerii i zbytu produktów naftowych. Dla upamiętnienia założenia pierwszej kopalni Ignacy Łukasiewicz ufundował obelisk na cokole, który stanął w Bóbrce i na którym istnieje inskrypcja: „ Dla utrwalenia pamięci założonej kopalni oleju skalnego w Bóbrce w roku 1854”. Pierwsze partie wydobywanej ropy przerabiano w wybudowanej naprędce rafinerii w Ulaszowicach pod Jasłem. Że kombinat naftowy nie dawał w pierwszych latach dochodu, świadczy fakt, że jego dyrektor, a jednocześnie dzierżawca apteki stara się w roku 1856 o dodatkową posadę kasjera magistratu gorlickiego, której mu zresztą odmówiono, jako byłemu przestępcy politycznemu.W początkach 1857r. Łukasiewicz wziął w dzierżawę drugą aptekę od spadkobierców Józefa Palcha w Jaśle. Prowadzenie jednocześnie dwóch aptek oraz zajmowanie się sprawami naftowymi było możliwe dzięki temu iż w Gorlicach zastępował go kolega i przyjaciel z okresu studiów Walery Rogowski. Tegoż samego roku po uzyskaniu zezwolenia Rządu Krajowego w Krakowie oraz po kilkuletnich staraniach o dyspensę papieską 20 kwietnia 1857r. bierze Łukasiewicz w Gorlicach ślub ze swoją siostrzenicą Honoratą Stacherską. Po czym w początkach 1858r. przenosi się na stałe do Jasła,  w tym też roku sprzedaje swoją aptekę w Gorlicach. Prawdopodobnie w roku 1860 pożar trawi rafinerię w Ulaszowicach  z wszystkimi urządzeniami i zapasami ropy narażając przede wszystkim Łukasiewicza na ruinę majątkową. Wydarzenia te plus śmierć jego jedynej córki sprawiają iż Łukasiewicz poważnie rozważa wycofanie się z prac w przemyśle naftowymi zamierza przeprowadzić się do Królestwa gdzie planuje rozpocząć nowe życie. Pod wpływem namowy wspólników zmienia swoją decyzję i powraca do Polanki gdzie budują drugą rafinerię, murowaną, z oddzielnymi, izolowanymi murem pomieszczeniami na palenisko, destylarnię i magazyny, z zastosowaniem ulepszeń w chłodzeniu par węglowodorów. W 1862 r. Łukasiewicz udoskonala metody wydobycia ropy naftowe zastosowując system wiercenia: najpierw ręczny później maszynowy. Zmiany te zwiększyły wydajność szybów, gdyż pozwalały kopać na nieosiągalną do tej pory głębokość 250m ,oprócz tego znacznie przyczyniły się do poprawienia bezpieczeństwa pracujących robotników.  Niedługo po tym płonie także rafineria w Polance, jednak stan majątkowy Łukasiewicza pozwala mu zakupić w 1865r. wieś Chorkówkę i przyległy folwark Leśniówka od hr. Napoleona Bobrowskiego, teścia Klobassy. Bardzo szybko wzniósł w Chorkówce bardzo dużą i bezpieczną rafinerię, a sprowadzony z Krakowa architekt Aleksander Gebauer w tym samym roku wybudował przestronny pałacyk w którym Łukasiewicz osiadł na stałe, aż do swojej śmierci która następuje 7 stycznia 1882r.
Godny podkreślenia jest fakt, że przez całe swoje życie, zarówno gdy był jeszcze biedny jak i już po odniesieniu sukcesu cechował się Ignacy Łukasiewicz  niezwykłą skromnością i prostolinijnością. Honory które na niego spadały traktował jako cos niezasłużonego i nie umiał ukryć swego zażenowania. Podczas uroczystości nadania mu godności szambelana papieskiego i prawa noszenia odznak, Łukasiewicz szczerze powiedział: „Panowie urodziłem się w kapocie, w kapocie całe życie chodzę, pozwólcie mi w niej umrzeć”. Pomimo to powszechny szacunek i uznanie, jakim darzono Łukasiewicza znalazły m.in. wyraz w obdarzeniu go honorowym członkostwem wielu towarzystw społeczno-zawodowych. I tak przyznały mu tę godność: w 1869 r. Towarzystwo Aptekarskie we Lwowie i Bratnia Pomoc studentów Akademii Rolniczej w Proszkowie na Śląsku, w 1875 r. Towarzystwo Tatrzańskie, w 1876r. kuratorium bursy młodzieżowej św. Kazimierza w Tarnowie, w 1877r. Galicyjskie Towarzystwo Pedagogiczne, w 1878 r. Towarzystwo Muzyki Instrumentalnej „Harmonia” we Lwowie, w 1880r. Towarzystwo Lekarzy Galicyjskich, w 1881r. Bratnia Pomoc studentów Politechniki Lwowskiej i Krajowe Towarzystwo Naftowe, a także w 1873r. wspomniana już wyżej godność Szambelana Papieskiego.
 Odnośnie usposobienia Łukasiewicza zachowały się pewne żartobliwe, ale równocześnie oddające jego charakter wypowiedzi. Gdy niespodziewanie odwiedził go przyjaciel- Walery Rogowski z Gorlic- i ściągnięto go pospiesznie z rafinerii, żona zawstydzona, że przyszedł w roboczym kitlu, wyrzucała mu „ Fe Ignasiu, jakże ty śmierdzisz”. Miał wówczas odpowiedzieć małżonce: „Gdybym ja nie śmierdział, tobyś ty nie pachła”. Zawsze prowadząc z kimś rozmowę. Niezależnie od tego czy był to jego przyjaciel czy zwykły pracownik, zwracał się do rozmówcy w sposób niezwykle miły i uprzejmy,  często używając zwrotu „ panie dobrodzieju szanowny”, którym tytułował też swego ulubionego pudla. Ciągle zapracowany, nie przywiązywał wagi do swego ubioru.
  Sukces który osiągnął Łukasiewicz w przemyśle naftowym, przez niego samego był traktowany nie jako jego sukces osobisty, ale jako osiągnięcie dużej grupy osób którymi on jedynie zarządzał. Dlatego też każdego swojego pracownika darzył dużym szacunkiem i traktował jego pracę jako wkład w tworzenie wspólnego dobra. Był wrażliwy na krzywdę ludzką, dlatego też czynnie wspomagał pracowników kopalń, jak i chłopów z okolicznych wiosek. Powszechną bolączką galicyjskiej wsi była lichwa i pijaństwo. Organizowanie wiejskich kas samopomocowych inicjowali w Galicji do drugiej połowy XIX w. głównie księża i nauczyciele. Z podobną, skuteczną inicjatywą wystąpił także Ignacy Łukasiewicz. Zorganizował on tzw. „ kasę gminną” która udzielała krótkoterminowych, bezprocentowych pożyczek, spłacanych w drobnych tygodniowych ratach. W 1872 r. kasa w Chorkówce posiadała kapitał darowany przez Łukasiewicza w wysokości 400 złr oraz 242 złr pochodzących ze składek chłopów. Do kasy mógł przystąpić każdy chłop, który wpłacił 1 guldena wkładu. Na wzór Chorkówki podobne kasy powstawały także w wielu innych wsiach powiatu krośnieńskiego, prawdopodobnie również przy pomocy Łukasiewicza. O inicjatywie tej w 1872 r. napisała Gazeta Lwowska w następujący sposób „ W Bóbrce mają robotnicy kasę zaliczkową i rodzaj kasy oszczędności, urządzonej przez zarządcę kopalni i właściciela destylarni nafty w Chorkówce pana Łukasiewicza. Stosunek jaki on zaprowadził pomiędzy robotnikami policzyć należy do najpiękniejszych w kraju”. Każdy robotnik w oparciu o własną kasę bracką mógł znaleźć „pomoc w potrzebie i ratunek w razie choroby”, wypadku i na starość. Te stosunki panujące w przedsiębiorstwie kierowanym przez Łukasiewicza były kontrastem wobec fabryk i zakładów których naczelnik dybiąc tylko na wyzyskiwanie ostatnich sił robotnika nie dba bynajmniej o polepszenie jego moralnego i materialnego bytu. Inną jego akcją o charakterze charytatywnym było pożyczanie pieniędzy chłopom wożącym ropę z kopalni do rafinerii i produkty rafineryjne do kolei. Były to pożyczki przeznaczone na zakup i utrzymanie koni. Propagował też meliorację oraz zakładanie sadów, a chłopom sadzącym drzewa owocowe przy drogach płacił pieniądze. Trudno byłoby wliczyć wszystkie doraźne i planowe akcje charytatywne jakie podejmował. Udzielał protekcji i pomocy finansowej chłopskim synom podejmującym naukę, odstępował drzewo z lasu na budowę domów, stale leczył chłopów w swej okolicy za darmo. Łukasiewicz nie znosił pijaństwa. Używanie alkoholu w pracy  lub nałogowe picie powodowały wypowiedzenie pracy. W przeciwieństwie do zdecydowanej większości właścicieli ziemskich, nie powiększał swych dochodów przez produkcję wódki. Zdając sobie sprawę z ważności oświaty, pobyt w Chorkówce Łukasiewicz rozpoczął od utworzenia w dworskiej oficynie jednoklasowej szkoły wiejskiej, angażując do niej opłacanego przez siebie nauczyciela. Następnie wybudował normalną szkołę w Chorkówce oraz, wspólnie z Wiktorem Klobassą szkoły w Bóbrce, Zręcinie i Żeglcach. Ułatwił także swej żonie w 1875 r. utworzenie słynnej szkoły koronkarskiej dla dziewcząt. Z pomocą przybyłej z Poznania instruktorki pani Honorata założyła szkołę w Chorkówce. Łukasiewicz wniósł także ogromny wkład w budowę dróg. Ponieważ władze austriackie nie były zainteresowane inwestowaniem w Galicji obowiązek utrzymania dróg spadł na dwory, które także nie przeznaczały na ten cel ani grosza. Łukasiewicz sam ponosił koszty naprawy dróg i mostów w powiecie krośnieńskim oraz budował od podstaw drogi prowadzące z kopalń do rafinerii. Stąd też powstało powiedzenie, że „drogi w powiecie krośnieńskim wybrukowane są guldenami Łukasiewicza”. Od najmłodszych lat Łukasiewicz był bardzo mocno zaangażowany w polski ruch patriotyczny. Jak było już wspomniane wyżej w latach młodości brał czynny udział w pracach konspiracyjnych i przygotowaniu powstania w Rzeszowie, później natomiast gdy posiadał już kilka zakładów na terenie Podkarpacia zatrudniał w nich pod zmienionymi nazwiskami byłych powstańców styczniowych z 1863r., którzy w obawie przed represjami zbiegli z Królestwa do Galicji. Z szerszej działalności politycznej Łukasiewicz zasiadał w krośnieńskiej radzie powiatowej, a od października 1876 r. aż do swojej śmierci był posłem Sejmu Krajowego, gdzie był członkiem komisji kultury krajowej, komisji górniczej, następnie komisji naftowej, której przewodniczył. W roku 1881 został wybrany do komisji reklamacyjnej dla podatku gruntowego. Warto tutaj wspomnieć także o rezultatach inicjatywy Łukasiewicza, utworzenia organizacji naftowej. W rezultacie tego w 1877r. powstaje Towarzystwo Naftowe dla Opieki i Rozwoju Przemysłu Górnictwa Naftowego w Galicji z siedzibą w Gorlicach, którego to towarzystwa zostaje prezesem.  
Praca Ignacego Łukasiewicza została doceniona na wielu wystawach m.in. w roku 1873 na Międzynarodowej Wystawie w Wiedniu został uhonorowany medalem w uznaniu jego zasług przy uruchomieniu i rozwoju przemysłu naftowego. W roku 1877 na Wystawie Krajowej we Lwowie oddzielny pawilon był poświęcony nafcie. Bobrka i Chorkówka wystąpiły na wystawie najokazalej. Obok pawilonu zademonstrowano sposób poszukiwania nafty i jej wydobycia. Przedstawiono tam również pierwotną ropę i wszystkie otrzymane z niej produkty: benzynę, naftę salonową, czystą, prawie bez odoru, naftę zwykłą oraz oleje niebieskie, zielone, łuski parafinowe, a wreszcie parafinę i wyroby z niej pochodzące. W innych gablotach pawilonu wystawiono: lakier benzynowy, naftowe smarowidło do żelaznych osi i ostatnie produkty: gudrynę czyli asfalt i koks naftowy, wreszcie różne pokłady wosku ziemnego a obok tego już oczyszczony wosk, kerazinę i parafinę. Pawilon nafty był podsumowaniem długoletniej pracy Ignacego Łukasiewicza i tych wszystkich, których skupił wokół sprawy przemysłu naftowego i natchnął przekonaniem o wielkiej jego przyszłości. W czasie wystawy odbył się kongres naftowy. Zorganizował go i przewodniczył obradom Ignacy Łukasiewicz. Jakby w intuicyjnym przewidywaniu bliskiej swojej śmierci, choć był jeszcze w pełni sił, pragnął zorganizować producentów ropy, przemysłowców i techników naftowych. Wobec braku jakiejkolwiek opieki ze strony rządu zaborczego zrzeszeni mieli bronić interesów polskiego przemysłu, dbać o odpowiedni jego poziom, o warunki bytu jego pracowników, tępić spekulacje. Przedmiotem kilkudniowych obrad była też sprawa naukowych badań geologicznych, mapy geologicznej Galicji ( której pierwszy zeszyt ukazał się dopiero w roku 1887), sprawa poszukiwawczych wierceń podejmowanych przy materialnej pomocy kraju, ceny ropy i produktów naftowych oraz ochrony celnej wobec pojawienia się na rynku tańszej ropy amerykańskiej.   


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz